PORTAL POLONII





BADANIA NAUKOWE
NAD POLONIĄ I POLAKAMI ZA GRANICĄ

Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II

Liczba publikacji w portalu:   254   z czego w 2024 roku:   108






PUBLIKACJE   Polska    ZAMIESZCZONE W PP W ROKU: 2024

PADEREWSKI W POLSKICH SPRAWACH WOJSKOWYCH


AUTOR   JAN A. KONOPKA

Jan A. Konopka - wieloletni kustosz Muzeum Tadeusza Kościuszki w Solurze. Celem głównym istnienia Muzeum Tadeusza Kościuszki w Solurze (Solothurn) w Szwajcarii jest pielęgnacja tradycji i zachowanie pamięci o Tadeuszu Kościuszce, który spędził ostatnie 2 lata swojego życia w domu, w którym obecnie znajduje się Muzeum poświęcone Jego pamięci. Muzeum jako takie pełni również rolę „Ambasadora” kultury polskiej i promotora historii Polski w Szwajcarii, starając się przybliżyć Polskę i Polaków Szwajcarom.


W 1910 r. Ignacy Jan Paderewski wyraził słowa, które pozostają myślą przewodnią dla każdego polskiego działacza: „Sprawa narodu” - pisał w jednym ze swych listów (z 30 listopada do NN.) - „to praca ciągła, praca stała, wytrwałość, niezłomność, ofiarność nieprzerwana z pokolenia na pokolenie. Zaniechać jej nie wolno.” W pięć lat później, 22 maja 1915 r. zwracając się do Polonii amerykańskiej wyznał z pełną doniosłością „Myśl o Polsce wielkiej i silnej, wolnej i niepodległej była i jest treścią mojego istnienia, urzeczywistnienie jej było i jest jedynym celem mojego życia.” Wyrażał to duchowe „credo” patrioty w swych wystąpieniach niczym święte przyrzeczenie dane Narodowi i Ojczyźnie. Ale ten polski geniusz muzyki i patriota, w dużej mierze idealista, miał też umysł pragmatycznego stratega. W swym Liście do Edwarda Rotschilda z 2 marca 1915 r. zaznacza z pełnym przekonaniem, że Kraj nie może być wolnym nie będąc silnym. Siłę tę widział nie tylko w umacnianiu narodowej jedności ducha i czynu, ale też w sensie ścisłe praktycznym: w tworzeniu polskich sił zbrojnych do walki o odrodzenie i wolność Ojczyzny.

Już wcześniej, swą cześć dla chwalebnej przeszłości oręża polskiego wyraził przemawiając w 1910r. w Krakowie u stóp ufundowanego przez siebie Pomnika Grunwaldzkiego (z okazji 500-lecia bitwy), który - jak podkreślił - zrodziła wdzięczność dla przodków naszych, co w obronie dobrej, słusznej sprawy zwycięskiego dobyli oręża. Sam władał, jako jedyną bronią, argumentem słownej perswazji. Stąd polem jego działań były przede wszystkim trybuny i miejsca publiczne oraz środki masowego przekazu, nie licząc już licznych jego interwencji pisemnych i osobistych kontaktów z przywódcami środowisk politycznych. Wzbudzał zachwyt u słuchaczy swymi przekonywującymi słowami mówcy - poligloty. „To, co mówi porywa taką silą, jak jego gra mistrzowska pianisty” - wyraził się o przemówieniach, wygłaszanych wówczas przez Paderewskiego w Ameryce, Stanisław Osada, jeden z czołowych działaczy tamtejszej polonii, podzielając w tym względzie ogólną opinię słuchaczy.

Sprawa tworzenia polskich sił zbrojnych odrodziła się wraz z wybuchem I wojny światowej (1-go sierpnia 1914 r.). Jak ogół Polaków, Paderewski był przekonany, że rozpętana na skalę światową wojna unicestwi wrogie Narodowi Polskiemu monarchie zaborcze i przyniesie Ojczyźnie utęsknioną od przeszło stulecia wolność.

W latach 1915 - 1918 działa on w Stanach Zjednoczonych z ramienia Centralnego Komitetu Niesienia Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce (z główną siedziba w Szwajcarii, Vevey), a także, jako przedstawiciel Komitetu Narodowego (z siedzibą w Paryżu) i reprezentant Polonii amerykańskiej w kontaktach z rządem amerykańskim. Do Stanów Zjednoczonych przybył 17 kwietniu 1915 r. Witany w porcie nowojorskim przez przedstawicieli organizacji polonijnych rzuca wezwanie: „Musimy się zespolić, musimy zwyciężyć i wolność odzyskać.”

Pierwszym z jego wielkich wystąpień publicznych było przemówienie wygłoszone do Rodaków już 30 maja 1915 r. w Chicago u stop pomnika Kościuszki. Oto co powiedział m.in.: „Żaden z narodów świata tak obfitej z krwi swojej daniny nie złożył na ołtarzu wolności jak nasz Naród Polski. Walczyliśmy tylko zrzucając jarzma ucisku, zrywając niewoli kajdany za naszą i waszą wolność.” Powołując się w ten sposób na polskie tradycje wolnościowe, uczulał mówca opinię publiczną polonu amerykańskiej na obowiązek czynnego udziału w walce o niepodległość Ojczyzny w związku z rozpętaną wojną światową.

Wkrótce począł formułować program konkretnych środków działania, w miarę rozwoju sytuacji na scenie politycznej i wojennej. Ale publicznie głosił swe zamierzenia dopiero po pierwszym orędziu Prezydenta Wilsona z 22 stycznia 1917 r., mówiącym o wskrzeszeniu niepodległej Polski. W dniu 4 kwietnia 1917 r. (na dwa dni przez oficjalnym przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny) w Pittsburgu przedstawił na Sejmie Związku Sokolstwa Polskiego w Ameryce sprawę udziału zbrojnego Polonu amerykańskiej w wojnie przeciwko państwom centralnym. Wyraził ubolewanie, że wszystkie trzy mocarstwa zaborcze powołały do broni, pod swymi sztandarami, ok. 3 milionów żołnierzy krwi i mowy polskiej, zmuszonych tym samym do haniebnych walk bratobójczych w interesie wrogów narodu, i że poza małą kilkutysięczną zaledwie garstką ochotników we Francji, jedynie tyko Legiony (Piłsudskiego) walczyły pod chorągwią polską. Każdy przyznać musi, że stanęły one do walki w imię najświętszych polskich ideałów, że walczyły bohatersko, że tradycje i sławę polskiego oręża utrzymały na szczytnych wyżynach, że były śmiałym, silnym, podniosłym narodowym czynem. Przykład Legionów (rozwiązanych przez państwa centralne w 1916 r. za odmowę złożenia przez żołnierzy polskich przysięgi wierności wobec obydwu Cesarzy) zacytował Paderewski pod adresem polskiej młodzieży, która w razie mobilizacji wcielona zostałaby do armii amerykańskiej. „Cały ten zastęp - mówił dalej - podzielony na małe oddziały, rozproszony po rozmaitych pułkach i dywizjach zginie nie­spostrzeżenie w olbrzymim amerykańskim morzu.” W związku z tym, mówca proponuje, aby Związek Sokoli stanowiący zalążek armii polskiej wystąpił do Prezydenta Stanów Zjednoczonych o zezwolenie na wystawienie dla Ameryki stutysięcznej armii, która by nosiła nazwę „Kościuszko's Army”.

Sprawa została bez biegu. Jednak Paderewski nie ustępuje. I niebawem po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny po stronie państw sprzymierzonych (6 kwietnia), wychodząc ze swego utwierdzonego założenia, że Naród Polski dla potwierdzenia swego prawa do niepodległości musi dysponować swą siłą zbrojną, kieruje w maju 1917 r. do Władz amerykańskich Memoriał o konieczności utworzenia Armii Polski j w Ameryce do walk po stronie Aliantów.

Pisze w nim m.in. to:

Wielka Brytania jest gotowa zaoferować dla celów szkoleniowych Polskiej Armii swoje obozy wojskowe i szkoły obecnie stające puste w Kanadzie. (...) Żyje w Stanach Zjednoczonych ponad 120 tysięcy młodych Polaków w wieku pobo­rowym, którzy nie będąc obywatelami amerykańskimi nie podlegają obowiązkowi służby wojskowej. Byliby oni wdzięczni za danie im możliwości przystąpienia do polskiej armii, która byłaby pod kierownictwem Władz amerykańskich. Byliby oni częścią armii amerykańskiej, z amerykańską flagą dla ogółu i z polskim sztandarem dla regimentów, celem pokazania narodowości walczących żołnierzy w oczach nieprzyjaciela.

Ale Władze amerykańskie znalazły inne rozwiązanie problemu biorąc pod uwagę fakt, że 4 czerwca 1917 r. Prezydent Republiki francuskiej Poincaré wydał dekret o utworzeniu we Francji niezależnej armii polskiej pod polskim sztandarem. W następstwie czego, Rząd amerykański wyraził zgodę na rekrutowanie na terenie Stanów Zjednoczonych do szeregów tej armii młodych ochotników polskich nie podlegających obowiązkowi służby w wojsku amerykańskim.

Nawiązując do tej decyzji, Paderewski skierował 18 października 1917 r. do Roberta Lausing'a, sekretarza Stanu pismo, w którym czytamy te słowa:

Rząd francuski podjął kroki dla zorganizowania armii polskiej przez francuskie władze wojskowe i z własnych funduszów (...). Mam zatem honor zwrócić się do Rządu Stanów Zjednoczonych, aby raczył przyłączyć się do decyzji rządów Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch uznając utworzoną we Francji Armię Polską za organizację niezależną, sprzymierzoną i współwalczącą. Toteż na plenarnym posiedzeniu Wydziału Narodowego polonu amerykańskiej otwarcie wypowiada się na rzecz sformowania niezależnej armii polskiej przy boku Stanów Zjednoczonych i Aliantów. Tworzymy tą armię - powiedział - nie tylko, by wykazać żywotność naszego Narodu, ale także by dopomóc w zgnieceniu odwiecznego wroga i w ten sposób utorować drogę do Wolnej, Zjednoczonej i Niepodległej Polski.

W październiku tegoż samego roku, w Schenectady, przemawiając na XXXV-tym Sejmie Polskiego Zjednoczenia Rzymsko-Katolickiego powiedział dobitnie: „Armia polska powstać musi i to liczna, silna, godna amerykańskich Polaków, (...) jest ona koniecznością dziejowa dla zbawienia Polski.” Problem intensywnego rekrutowania stał się koniecznością chwili. Toteż tego samego miesiąca w odezwie Wydziału Narodowego Polskiego Komitetu Ratunkowego (dla Polski), podpisanego (i wspólnie redagowanego) przez Paderewskiego, jako Prezesa honorowego, znajdujemy te słowa wezwania:

Otrzymawszy wielce życzliwe oświadczenie Rządu Stanów Zjednoczonych, że żadnej nie będzie czynić przeszkody w przystępowaniu do armii polskiej (tworzonej we Francji) wszystkich tych, którzy nie podlegają obowiązkowi tutejszej służby wojskowej, z głębi serc naszych wołamy: Do szeregów! Do broni! Do walki!

Ale jako muzyk, wykorzystał Paderewski również swój talent kompozytorski. W połowie 1917 r., widząc potrzebę wzmocnienia akcji rekrutacyjnej, napisał tekst z muzyką na chór męski Hymnu bojowego poświęconego Armii Polskiej (we Francji) Hej, Orle Biały.

Oto fragment tej pieśni:

Hej na bój, na bój! Gdzie wolności zorza!
Hej na bój, na bój / Za Polski brzeg morza!(...)
Za ziemię całą, tą rodzoną naszą.
Za wolność wszystkich, za naszą i waszą.

Paderewski zabiega teraz, aby zapewnić możliwie najliczniejsze szeregi tej armii. Tak więc 3 marca 1918 r. zabiera w tym sensie głos na zebraniu Amerykańskiej Narodowej Ligii Bezpieczeństwa, podkreślając, że należałoby, w miarę możności, uniknąć werbowania młodych Polaków żyjących w Ameryce do amerykańskiego wojska. Winni oni podlegać rekrutacji do Armii Polskiej utworzonej we Francji.

Nie zapominał jednak o tych, co już byli w szeregach amerykańskich. W czerwcu 1918 r. zwraca się do nich:

W imieniu Armii Polskiej, której szeregi pod Białym Orłem na polach Francji przeciwko wrogowi naszemu odwiecznemu niebawem walczyć będą. I dalej podkreśla, że: W szeregach wojsk Austrii i Niemiec, pod ich drapieżnymi orłami (...) znajdują się nieszczęśliwi bracia nasi - Polacy. Otóż dla uniknięcia bratobójczej walki, dla oszczędzania bratniej krwi rozlewu pragnąłem gorąco widzieć was wszystkich zjednoczonych pod znakiem Orla Białego. Sądziłem i sądzę, uważałem i wierzę, że w ten sposób można ocalić wiele istnień polskich, zachęcić naszych braci do poddawania się, szerzyć popłoch w niemieckich szeregach i najskuteczniej przyczynić się do ich pogromu. Dziś, gdy już jesteście pod gwiaździstym sztandarem, stójcie przy nim, póki wam każą. (...) Idźcie na bój z wiarą w dobrą sprawę, z wiarą w zwycięstwo, z przyświadczeniem, że musicie walczyć dla chwały Stanów Zjednoczonych i za wolność Polski zarazem.

W tym samym miesiącu przemawia do młodych Polaków zwerbowanych ochotniczo do szeregów Armii Polskiej utworzonej we Francji. Przemawia na terenie polskiego obozu szkoleniowego w kanadyjskiej miejscowości Niagara-on-the Lake.

Oto fragment jego przemówienia:

Wy, którzy tu jesteście, ci, którzy tam na polach Francji pod Orłem Białym się biją, to kwiat wychodźstwa, to kwiat Polski całej. Niesiecie Ojczyźnie w ofierze wszystko, co macie najszlachetniejsze - zapał, odwagę i miłość; wszystko, co macie najpiękniejszego - młodość; wszystko, co macie najdroższego - życie. Toteż Naród nigdy wam tego nie zapomni.

I dla dodania otuchy zebranym wokoło rekrutom polskim, przypomina, że - „jak to już w styczniu Prezydent Wilson oświadczył, - tak i teraz również sprzymierzone rządy Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch obwieściły światu, że jednym z głównych celów tej wojny jest odbudowanie Polski zjednoczonej, Polski całej aż do morza.” Stwierdza jednak, że liczba polskich ochotników w Ameryce do Armii Polskiej we Francji jest niewystarczająca z uwagi na potrzebę wyzwolenia Kraju ojczystego. Podnosi tą kwestię 12-go czerwca 1918 r. przemawiając na zebraniu Izby Handlowej w Rochester. „Istniejąca jedna dywizja polskich żołnierzy - mówi - jest już czymś, ale to nie wystarczy. (...) Utworzenie armii polskiej liczącej co najmniej 100 tys. żołnierza jest absolutnie konieczne ze względów strategicznych i politycznych. Wszyscy polscy wolontariusze winni być do niej werbowani.” I proponuje, aby Izba Handlowa zwróciła się do Rządu amerykańskiego zalecając zorganizowanie wielolicznej polskiej armii w Stanach Zjednoczonych.

Dnia 26 sierpnia 1918, w Detroit przemawia na obradach Sejmu Polskiego w Ameryce. Ponownie podkreśla, że Polacy mieszkający w Stanach Zjednoczonych, którzy przyznają się do swego polskiego pochodzenia, winni mieć prawo swobodnego wyboru, by walczyć i ginąć pod polskimi, własnymi sztandarami w szeregach polskiej, własnej armii utworzonej we Francji, uznanej przez wszystkie państwa sprzymierzone. Wspomniał przy tym o nieudanych swych staraniach u Rządu amerykańskiego, aby uzyskać jego poparcie polityczne i finansowe na utworzenie w Rosji potężnej armii polskiej mającej liczyć 700 tys. żołnierzy pod dowództwem 22 tys. polskich oficerów. I znów powtarza, że „samoistna stutysięczna armia polska na zachodnim, froncie oddałaby Aliantom i Ameryce, Polsce i sprawie całej ogromne usługi. Rozrzucone po różnych pułkach i dywizjonach (amerykańskich) te 100 tys. znikną bez śladu (dla sprawy polskiej). I dorzuca, że tym, co za wolność Polski walczą,,(...) cierpią i krew przelewają, nie tylko należy się nasza cześć i wdzięczność. Im się należy nasza troska i stała opieka.” Toteż, jak zaznaczył, powstał w Ameryce, z jego inicjatywy i pod kierownictwem małżonki Heleny, Polski Biały Krzyż stanowiący organ służby sanitarnej dla armii polskiej we Francji, „powstał on - jak się wraził mówca - na tle Orła Białego, jako hasło dla ofiarnego czynu, jako godło miłosiernych wysiłków wychodźstwa na rzecz rannych rycerzy polskich.”

Jednak pomimo dwuletnich, pracowitych starań podejmowanych przez Paderewskiego u Rządu Stanów Zjednoczonych, instytucji amerykańsko-polonijnych i społeczeństwa, walczyło w szeregach Armii Polskiej utworzonej we Francji niespełna 20 tys. młodych polskich ochotników z Ameryki. Oddziały te stanowiły część integralną Armii Polskiej, która pod dowództwem gen. Józefa Hallera, przeszła w 1919 r. z Francji do odrodzonej Ojczyzny. W rok później, Paderewski, jako przedstawiciel pełnomocny Rzeczypospolitej przy Lidze Narodów w Genewie, przemówił na Zgromadzeniu Generalnym Ligii w dniu 4-go grudnia 1920 r. w nawiązaniu do zakończonego już wówczas polsko-sowieckiego zbrojnego konfliktu. Kończąc swe przemówienie powiedział: „My pragniemy pokoju. Jeśli jednak nieszczęście wojny by nadeszło, Polska wypełni swą powinność do końca i w całej pełni broniąc swej niepodległości.”

Wraz z rozpętaną zawieruchą II wojny światowej, 1-go września 1939 r., sprawa podjęcia zbrojnej walki o wolność Polski odżyła na nowo w publicznych wystąpieniach Paderewskiego. Wybuch wojny zastał go w jego szwajcarskiej rezydencji Riond-Bosson k. Morges. Stąd, niezwłocznie zaprotestował w swym Apelu do narodów cywilizowanych przeciwko zbrojnej agresji na Rzeczpospolitą. „Niszczące siły bolszewizmu - powiedział - połączyły się z siłami hitlerowskimi atakując tyły Armii Polskiej. Pomimo tego Armia Polska wypełnia swój obowiązek stawiając opór aż do granic wytrzymałości ludzkiej. (...) Polska będzie kontynuować walkę zaciekłą przeciwko najeźdźcy pokazując nieprzyjaciołom, że są oni w kraju podbitym, ale niepokonanym. Polska udowodni swą wolę jednomyślną i niewzruszoną, aby prowadzić walkę aż do ostatecznego zwycięstwa. Nie przyjdzie ono łatwo, ale będzie ono naszym.”

Tym razem nie chodziło o tworzenie poza Krajem polskich sił zbrojnych, jak w okresie poprzednim, ale w pierwszym rzędzie o podtrzymanie ducha bojowych akcji u polskich żołnierzy walczących z nieprzyjacielem za wolność Narodu i Ojczyzny. Ten leitmotiv wyraża się w dalszych, kolejnych wystąpieniach publicznych Paderewskiego.

Obrany Prezydentem Rady Narodowej powołanej do życia we Francji przez rząd emigracyjny, wygłasza Paderewski 23 stycznia 1940 r. przemówienie na inauguracyjnym jej posiedzeniu w siedzibie Ambasady Rzeczpospolitej w Paryżu. Podkreślił, że głos zabiera najwyższe dobro Rzeczypospolitej mając na względzie. „Tragiczna chwila, jaką Polska przeżywa - mówił - stawia przed nami jeden jedyny cel wszystkich naszych wysiłków - ostateczne zwycięstwo i uwolnienie Kraju od wrogów” Do walczących i cierpiących w Kraju rodaków, skierował te słowa pełne uczucia boleści i otuchy zarazem: „Do Was się zwracam bracia nasi ukochani poprzez linie okopów, poprzez kraj naszych wrogów, do Was podąża mój głos niosąc Wam niezbędną wiarę w nasze siły, wiarę w niewzruszalność naszych świętych praw do naszej ziemi, wiarę w ostateczne zwycięstwo.” W kilka dni później (31 stycznia) wraca do Szwajcarii, żegnany z honorami na dworcu paryskim przez grupę oficerów Armii Polskiej we Francji.

Gdy Francja uległa siłom najeźdźcy (18 czerwca 1940) r., polska 2. Dywizja Strzelców Pieszych, walcząca przy boku armii francuskiej, w sile kilkunastu tysięcy przedostaje się do Szwajcarii i tu zostaje internowana na czas wojny. Paderewski zwraca się niezwłocznie pismem z 22 czerwca 1940 r. do gen. Henri Guisan’a, Naczelnego dowódcy szwajcarskich sił zbrojnych, wnosząc o otoczenie polskich żołnierzy internowanych życzliwą opieką, a jednocześnie zapewnienie utrzymania w obopólnym interesie nienaruszalności ducha i koniecznej dyscypliny. Oto, co pisze m.in: „Działając w porozumieniu z gen. Prugar-Ketlingiem, dowódcą 2. Dywizji polskiej (Strzelców Pieszych) i polskim charge d'affaires ministrem Ładosiem, pozwalam sobie niniejszym przedstawić kilka propozycji dla zapewnienia naszym oddziałom internowanym w Szwajcarii warunków, które pozwolą uniknąć, w miarę możliwości, przykrych sytuacji i ułatwiłyby zadanie właściwych władz.” Proponuje zatem, ażeby w obozach internowanych szeregowi żołnierze nie byli odłączani od ich wojskowych przełożonych, którzy - jak pisze - „nie tyko są dowodzącymi, nakładającymi reguły ścisłej dyscypliny. ale ponadto, poza stosunkiem służbowym, okazują się przyjaciółmi i doradcami podległych im żołnierzy.” Dalej proponuje, aby dla zachowania nienaruszalnej moralności wśród polskich żołnierzy zapewnić im odnośne zatrudnienie i podkreśla przy tym, że Szwajcaria na skutek mobilizacji ma potrzebę sił roboczych. Zwraca ponadto w swym piśmie uwagę, że byłoby korzystnym, dla ułatwienia zaadoptowania się żołnierzy polskich do zaistniałych warunków, internowanie ich w obozach na terenie Szwajcarii romańskiej ze względu na ich znajomość języka francuskiego. Niezwłocznie, pismem datowanym z 23 czerwca, gen. Guisan daje Paderewskiemu odpowiedź, pełną kurtuazji i zrozumienia. Zapewnia uwzględnienie dwóch pierwszych propozycji i przyjmuje trzecią z pewnym zastrzeżeniem (w zależności od istniejącej w Szwajcarii romańskiej sytuacji na rynku pracy). Po raz wtóry zwraca się Paderewski do gen. Guisan’a pismem z dn. 1 lipca podnosząc sprawę odmowy przyjmowania przez szwajcarską straż pograniczną polskich żołnierzy (rozbitków z 1. Dywizji Grenadierów), którzy nieco później po kapitulacji Francji przedostawali się do Szwajcarii potajemnie, w ubraniach cywilnych, bez broni. Odsyłani przez szwajcarską straż byli oni aresztowani przez straż okupanta niemieckiego i po krótkim dochodzeniu rozstrzeliwani, jak pisze Paderewski.

Pismem z 6 lipca, gen. Guisan zapewnia Paderewskiego, że nic mu nie jest wiadomym w tej sprawie, i że podejmie właściwe kroki, aby fakty takie -o ile mają miejsce - więcej się nie powtórzyły względem polskich żołnierzy („oficerów”), którzy stawiliby się na granicy szwajcarskiej w swych „mundurach wojskowych”. Ogółem w latach od 1940 do 1945, było internowanych w Szwajcarii (zwłaszcza niemieckojęzycznej) ok. 15 tys. polskich żołnierzy.

Dnia 8 lipca 1940 r. kieruje Paderewski, ze swej rezydencji Riond-Bosson k. Morges, odezwę do integrowanych żołnierzy 2. Dywizji Strzelców Pieszych.

Spełniliście - pisze - obowiązek obrony honoru polskiego żołnierza, walcząc do ostatniej chwili na ziemi francuskiej o wolność świata i naszą Ojczyznę. Nie ugięliście się przed wrogiem, stawiliście mu czoło po bohatersku, zadając mu ciężkie straty i utrzymując swe pozycje. Odeszliście z placu boju niezwyciężeni, z pełnym uzbrojeniem, karnie i w ordynku. Nie było waszą winą, żeście odejść musieli. (...) Naczelne dowództwo sprzymierzonej armii (francuskiej,) uznawszy, że dalej walki prowadzić nie może postanowiło złożyć broń. I zapewnia dla dodania im otuchy, że Pan Prezydent Rzeczypospolitej, Wasz Wódz Naczelny i Rząd polski, a z nimi cały Naród wierzą głęboko w nasze zwycięstwo nad wrogiem. (...) Polska nieśmiertelna nie zginęła i nie zginie. (...) Życzę, by hart ducha i miłość Ojczyzny, które dały Wam możność okrycia chwałą polskiego oręża na placu boju, pozwoliły Wam przetrwać ten okres ciężkiej próby.

W połowie września tego samego roku opuszcza Szwajcarię i - na propozycję Rządu polskiego w Londynie - udaje się do Stanów Zjednoczonych, by działać na rzecz uciemiężonej Ojczyzny. Przybył tam 6 listopada. Dnia 22 czerwca 1941 roku, w Oak-Ridge wygłasza przemówienie do b. żołnierzy-weteranów rekrutowanych w okresie I wojny światowej w Ameryce do Armii Polskiej utworzonej we Francji. Powiedział m.in. te wielce znamienne słowa: „To nie jest zwykła wojna. Dziś chodzi o przyszłość całego świata, o waszą i naszą wolność.” I dalej ciągnął z proroczym wprost natchnieniem: „Zwycięzcami będziemy w tej walce nam narzuconej. Zwycięstwo w tej wojnie odniesione zostanie przez siły ducha oparte na wierze w Boga i przywiązaniu do wolności i do ziemi naszych przodków”.

To były jego ostatnie słowa mówcy. W tydzień później przestało bić serce tego Wielkiego Polskiego Patrioty i Przyjaciela Ludzkości.

Niczym duchowy testament czytamy tekst Paderewskiego w opublikowanym w Nowym Jorku albumie Wojska Polskiego Za naszą i waszą wolność z czerwca 1941 r. Oto wyjątek tego tekstu wyrażający pragnienie pełne uczuć patriotycznych i humanitarnych:

By Polska jutra stała się nie tylko wielką i silną, ale także troskliwą, dobrą i szlachetną Matką wolnych i równych obywateli, (...) by przyszły ład, jaki zapanuje na świecie opierał się nie na gwałcie i przemocy, lecz na zasadach nauki Chrystusa, na sprawiedliwości i na zgodnym współżyciu wielkiej rodziny wolnych narodów.



OD REDAKCJI

Igacy Jan Paderewski - nota encyklopedyczna

Paderewski przyszedł na świat 6 listopada 1860 r. w Kuryłówce na Podolu, w rodzinie administratora i dzierżawcy magnackich majątków - Jana Paderewskiego oraz Polikseny z Nowickich. Ród Paderewskich, herbu Jelita, wywodził się i wziął nazwisko od wsi Paderewo, leżącej w ziemi drohickiej, nieopodal miasta Sokołów Podlaski. Nie budzi zdziwienia fakt, iż rozrodzona szlachta mazowiecka i podlaska, służąc rycersko Rzeczypospolitej, przelewała krew i otrzymywała nadania na ziemiach kresowych, zwłaszcza na południowym wschodzie Korony, skąd najczęściej groziły najazdy nieprzyjaciół (zwłaszcza turecko-tatarskie). Z chwilą rozbioru Rzeczypospolitej przez wrogich Polsce sąsiadów, posługiwanie rycerskie zamieniła ona w trwanie przy ziemi. Praca na roli stała się moralnym obowiązkiem. Dzierżawcę Jana Paderewskiego zaliczyć należy do górnej warstwy rzesz drobnoszlacheckich, broniących się przed planową rosyjską akcją zepchnięcia ich do klasy chłopskiej. Grupa ta nigdy nie wyzbyła się marzeń i pragnień orężnej walki o wolność Polski. W takiej to atmosferze wychowywał się Ignacy Paderewski. W jego rodzinnym domu zamieszkiwali przedstawiciele trzech pokoleń zbrojnie walczących z zaborcami: żołnierze Napoleona z lat 1797-1813, żołnierze Powstania Listopadowego i wreszcie ojciec - uczestnik Powstania Styczniowego. Pobyt ojca w więzieniu, a zwłaszcza moment jego aresztowania zapamiętał Paderewski na całe życie. Po latach wspominał: „Dziś jeszcze pamiętam doskonale wszystko, co nastąpiło w dniu, kiedy przyszli go zabrać. Nagle kozacy otoczyli cały dom i nikomu nie wolno było wychodzić, zanim nie przeprowadzono dokładnej rewizji. Kozaków było wielu, może ze stu pięćdziesięciu, wszyscy na koniach. Mnie małemu chłopcu wydawali się niezmiernie wielcy i groźni. Otoczyli dom ze wszystkich stron i rozpoczęli poszukiwania. Byłem, rzecz prosta, wystraszony i nie mogłem pojąć, co się dzieje. Mimo to chciałem wszystko wiedzieć i zrozumieć, podszedłem, więc nieśmiało do jednego z kozaków i zapytałem o ojca - najważniejszą osobę w naszym życiu. Zostałem jednak źle przyjęty - nahajką! (...) Pomimo przerażenia znowu podbiegłem do najwyższego kozaka i krzyknąłem: „Co z ojcem?” Nie odpowiedział, nie spojrzał nawet na mnie. Ale ja nalegałem i uporczywie wypytywałem - jak to zwykły czynić dzieci, - co się dzieje, dlaczego zabierają ojca i czy prędko powróci. Wówczas olbrzymi kozak zaśmiał się, odrzucił w tył głowę i znów uderzył mnie parokrotnie nahajką” Aresztowanie ojca, jedynej bliskiej osoby (matka zmarła, gdy Paderewski miał kilka miesięcy) i pierwsze zetknięcie się małego Ignacego z przedstawicielami władzy zaborczej zostawiły ślad w psychice przyszłego męża stanu, a sprzężone z rodzinną tradycją walk o niepodległość zaowocowały umiłowaniem wolności i głębokim patriotyzmem. Z domu rodzinnego wyniósł też Paderewski poszanowanie sprawiedliwości i ludzkiej godności bez względu na narodowość czy status społeczny. Tylko wstawiennictwu chłopów, do 1861 r. poddanych, pracujących w majątkach zawdzięczał Jan Paderewski zwolnienie z więzienia. Zarówno Ignacy, jak i jego siostra Antonina, wykazywali duże zdolności muzyczne. Opiekująca się nimi ciotka i siostra aresztowanego Jana Paderewskiego, zleciła muzyczną edukację dzieci Piotrowi Sowińskiemu. Od 1868 r. nauczycielem był reemigrant z Paryża, uczestnik Powstania Listopadowego - Michał Baliański. Dzięki niemu mały Paderewski poznał gramatykę polską i język francuski, geografię i historię. W tym też okresie (ok. 1870 r.) zrodziło się w chłopcu pragnienie, by uświetnić pięćsetną rocznicę polskiego zwycięstwa w 1410 r. nad niemieckim Zakonem Krzyżackim, rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Paderewski, w odróżnieniu np. od Chopina, nie miał w młodości szczęścia do nauczycieli od muzyki. Grono ludzi z kresowego ziemiaństwa, które słyszało grę chłopca, podsycało w Janie Paderewskim wiarę w jego talent i utwierdzało go w przekonaniu, iż winien kształcić syna w tym kierunku. Tylko wyrzeczeniom i ofiarności ojca zawdzięczał Ignacy możliwość nauki w warszawskim Instytucie Muzycznym. Wielki skrzypek, założyciel uczelni - Apolinary Kątski, przyjął chłopca bez egzaminów. W talent artystyczny swego młodszego przyjaciela wierzył, jak nikt inny, syn producenta fortepianów Edward Kerntopf.

W 1879 r. Paderewski ukończył studia, otrzymał upragniony dyplom i posadę nauczyciela w Instytucie. Wraz z tymi sukcesami życiowymi przyszło wielkie uczucie. W 1880 r. ożenił się z Antoniną Korsakówną. Szczęście państwa Paderewskich było jednak krótkotrwałe, bo w rok później żona Ignacego zmarła, zostawiając męża z maleńkim synkiem. Przedtem jednak Antonina wymusiła na Ignacym obietnicę przeznaczenia części jej posagu na kontynuowanie studiów muzycznych za granicą

Studia te, spóźnione o dobrych kilka lat, odbył Ignacy w latach 1881-1889 za granicą: w Berlinie u profesora Fryderyka Kiela w zakresie kompozycji oraz w Wiedniu u prof. Teodora Leszetyckiego w zakresie pianistyki. Kieł docenił zarówno predyspozycje Ignacego Jana Paderewskiego jako pianisty, jak i niezwykły talent kompozytorski. Antoni Rubinstein, z którym poznał się Paderewski w domu wydawcy Hugona Bocka i który słyszał wykonanie napisanych przez Ignacego wariacji, przepowiedział muzykowi wspaniałą karierę pianisty. Leszetycki, w odróżnieniu od Kiela, najpierw docenił Paderewskiego jako kompozytora, obdarzonego wrodzonym instynktem muzycznym, dopiero później jako pianistę (w 1889 r.). Muzyczny debiut Ignacego Jana Paderewskiego miał miejsce w Wiedniu w 1887 r. Następnie kompozytor dał się poznać publiczności francuskiej i belgijskiej (Paryż i Bruksela 1888) oraz angielskiej (Londyn 1890), amerykańskiej (1891). Te ostatnie tournee było bardzo udane nie tylko pod względem artystycznym, ale i finansowym. W 1891 r. koncertował jeszcze Paderewski w Windsor dla królowej Wiktorii. Swoje utwory wykonywał przede wszystkim na instrumentach firmy Steinway, która dla niego przygotowywała konkretne modele, z odpowiednią mechaniką, odpowiednimi klawiszami pozwalającymi na bardziej „miękką” lub też „twardą” grę. Podczas występów w Berlinie przypuszczono na Paderewskiego jako Polaka bezprecedensowy i obraźliwy atak prasowy. Wówczas artysta przyrzekł sobie: „Nigdy tu nie powrócę i nigdy nie będę tu grać. Nie będę już grał w Berlinie.” Swemu przyrzeczeniu pozostał wierny do końca swego życia, godził się na koncert w każdym z niemieckich miast, lecz nie w Berlinie, nawet dla cesarza. Do 1914 r. Paderewski koncertował po całym świecie, m.in. w Hiszpanii, Rosji, Australii, Tasmanii, Nowej Zelandii, Ameryce Środkowej i Południowej (m.in. na Kubie) i w Afryce Południowej. Najczęściej bywał w Stanach Zjednoczonych.

Szwajcaria - Riond Bosson

W 1899 r. w Szwajcarii (Riond Bosson) założył dom. Bardzo aktywnie uczestniczył w miejscowym życiu muzycznym dając szereg koncertów w Morges i w tej części Szwajcarii. Podczas licznych tournee i podróży poznał muzyk wiele osób i zawarł liczne przyjaźnie. Spotkanych na szlakach tras koncertowych kompozytora ludzi, podzielić można na dwie grupy: osoby należące do świata artystycznego, w którym przeważali muzycy (np. Ryszard Strauss, Józef Joachim - skrzypek, Ludwik Ehlert - kompozytor i pisarz muzyczny, Aleksander Lambert - polski pianista i pedagog, Anette Jesipow Leszetycka - wykonawczyni kompozycji Paderewskiego, Jan Brahms, śpiewaczka Paulina Lucca, Pablo de Sarasate - skrzypek, Helena Modrzejewska, Tytus Chałubiński) i osoby reprezentujące świat polityki. Przyjaźń z Alfredem Harmsworfem, właścicielem „The Times” i „The Daily Mail” zaowocowała w przyszłości przychylnymi dla Polski artykułami i urabianiem opinii publicznej w Anglii. W 1889 r. w Paryżu poznał wydawcę „The New York World” Josepha Pulitzera. Dzięki znajomości z Lordem Balfourem, angielskim ministrem spraw zagranicznych w latach 1916-1919 i Julesem Cambon, ambasadorem francuskim w Niemczech w 1914 r. miał Ignacy Jan Paderewski sprzymierzeńców podczas obrad konferencji pokojowej w Wersalu. W 1891 r. poznał muzyk i polityk Edwarda Mandell House przyszłego prezydenckiego sekretarza. Zawarł znajomość także z Williamem Mc Kinley - przyszłą głową Stanów Zjednoczonych. Od 1907 r. corocznie koncertował polski muzyk w Białym Domu. Spotykał się wówczas z byłymi i przyszłymi prezydentami: Teodorem Roosveltem, Groverem Clevlendem, Wiliamem Hovardem, Wiliamem Taftem, Woodrow Wilsonem i Herbertem Hooverem. W okresie dwudziestolecia międzywojennego najwięcej koncertował w latach: 1922, 1930-1934 i od 1935 r.

Krótką przerwę w publicznej aktywności spowodowała śmierć żony Heleny z Rosenów l voto Górskiej, którą poślubił w 1899 r. „Podbój” świata nie przychodził Paderewskiemu łatwo. Gdzieniegdzie postrzegany był z wyraźną niechęcią (Niemcy, Rosja), niekiedy lekceważony był jako artysta (Anglia, Afryka Południowa). Przypłacał swe występy ogromnym wysiłkiem, a nawet zdrowiem. Przez dwadzieścia lat miał pod opieką swojego chorego na chorobę Hainego-Medina syna - Alfreda, który zmarł w bawarskim Goeggingen w marcu 1901 r. Pomagała mu bardzo w opiece jego przyszła żona Helena Górska. Czas wolny od koncertowania poświęcał na komponowanie.

Kompozytor

Kompozytorski rozgłos przyniosły Paderewskiemu: koncert fortepianowy a-moll (1888), Menuet (1886), Krakowiak Fantastyczny (1886), Fantazja na tematy polskie (1893). Jest także autorem opery „Manru”, którą wystawiono po raz pierwszy w 1901 r. w Dreźnie. W 1907 r. zakończył muzyk pracę nad rozpoczętą w 1903 r. symfonią h-moll. Głównym wydawcą utworów Paderewskiego była berlińska oficyna muzyczna Bote u. Bock. W 1939 r. artysta dał się namówić do nagrania radiowego. Jego recital wyemitowany został przez amerykański National Broadcasting Company. W 1937 r. wystąpił także (epizodycznie) w głośnym filmie Lothara Mendesa pt. „Sonata księżycowa”. Potrafił Paderewski pięknie pisać, choć generalnie pisać bardzo rzadko. W 1884 r. przesłał dwie korespondencje do „Echa Muzycznego”. Napisał dwie przedmowy do książek i do wydawanych listów Chopina (1933). Przywiązany był zresztą od samego początku swojego dorosłego życia do tej postaci. Tak jak Chopin pragnął służyć Polsce poprzez sztukę. Wyraził to explicite w czasie uroczystości stulecia urodzin Chopina we Lwowie 23 października 1910 r., kiedy powiedział: Człowiek wielki, choćby największy, ani nad narodem, ani poza narodem być nie może. Z inicjatywy Instytutu im. Fryderyka Chopina w Warszawie od 1937 r. przygotowywał edycję „Dzieł wszystkich” Chopina, które wydano drukiem dopiero po zakończeniu działań wojennych, w latach 1949-1961. W 1939 r. ukazały się w Londynie, dyktowane po angielsku Mary Lawton, wspomnienia samego Paderewskiego (doprowadzone do 1914 r.). W 1908 r. podjął Paderewski realizację swego dziecinnego marzenia - upamiętnienia polsko-litewskiego zwycięstwa nad Krzyżakami 1410 r. Odnalazł w Paryżu zdolnego, młodego rzeźbiarza Antoniego Wiwulskiego (1877-1919), któremu przedstawił swój zamysł. Po obejrzeniu wstępnych projektów, które go zachwyciły zlecił artyście prace nad realizacją dzieła. Aby się to mogło dopełnić wywiózł chorego na gruźlicę gardła Wiwulskiego do Lozanny i tam oddał go na operację. W styczniu 1910 r. Pomnik Grunwaldzki był już ukończony i odlany. Krakowskie obchody 500-letniej rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem stały się ogromną manifestacją, która zgromadziła kilkaset tysięcy Polaków z rozdartych ziem byłej Rzeczypospolitej, a Paderewskiemu przyniosła dużą popularność i otworzyła drogę do działalności politycznej. Jego przemówienie podczas odsłonięcia pomnika przeszło do jego legendy. Szczególnie słowa: Dzieło, na które patrzymy, nie powstało z nienawiści. Zrodziła je miłość głęboka Ojczyzny nie tylko w jej minionej wielkości i dzisiejszej niemocy, lecz i w jej jasnej, silnej przyszłości... Po wybuchu I wojny światowej stanął Paderewski wespół z Henrykiem Sienkiewiczem na czele utworzonego w Vevey, w Szwajcarii, Comité Générale de Sécurité pour les Victimes de Guere en Pologne. To właśnie Paderewski zorganizował w Paryżu przedstawicielstwo Komitetu, a dzięki niemu w USA i Wielkiej Brytanii powstał Polish Victims Relief Fund. Paderewski wyjechał do Ameryki stojąc na czele Wydziału Narodowego Polskiego. Agitował wśród tamtejszego społeczeństwa na rzecz sprawy polskiej: wsparcia ekonomicznego, tworzenia polskiej armii we Francji i uznania prawa Polaków do niepodległości. Powstanie „błękitnej armii” przypisać należy w dużej mierze Paderewskiemu. Był autorem „Memoriału” przedstawionego prezydentowi Woodrowowi Wilsonowi, w którym opisywał sprawy polskie. To właśnie dzięki jego zabiegom 22 stycznia 1917 r. Woodrow Wilson w 13 punkcie swojego orędzia wypowiedział się za odbudową niepodległego państwa polskiego mającego dostęp do morza. W 1917 r. został przedstawicielem paryskiego Komitetu Narodowego Polskiego na Stany Zjednoczone. W tym okresie powstały jego publikacje, w tym m.in.: Poland, Past and Present.

Powrót do Europy

Na pokładzie lekkiego krążownika HMS „Concord” przybył do Gdańska, a następnie 26 grudnia 1918 r. do Poznania, gdzie został entuzjastycznie witany przez ludność polską. Strzały niemieckie do manifestującej ludności miasta doprowadziły do zbrojnego polskiego powstania, które w rezultacie przyczyniło się do wyparcia wojsk niemieckich z Wielkopolski i powrotu tej dzielnicy do Macierzy. Po przyjeździe 1 stycznia 1919 r. do Warszawy powierzył Naczelnik Państwa Józef Piłsudski Paderewskiemu misję stworzenia rządu wiedząc, że będzie on uznany przez państwa Ententy. Dnia 16 stycznia objął Paderewski stanowisko premiera, a 29 stycznia został posłem na Sejm Ustawodawczy i pierwszym delegatem Polski na Konferencję Pokojową do Paryża. Wewnętrzne zadania rządu Paderewskiego w odradzającej się po 123-letniej niewoli Rzeczypospolitej były ogromne. Należało stłumić i ukrócić rabunki, anarchię, odebrać ludności broń, którą pozostawili okupanci, zwalczać rosnące bezrobocie, ukrócić lichwę zwłaszcza mieszkaniową, powołać urzędy pośrednictwa pracy i opieki nad wychodźcami, opiekę społeczną, zorganizować urzędy państwowe Igo stopnia (starostwa) i II stopnia (województwa), wprowadzić obowiązek szkolny dla wszystkich dzieci, ukrócić samowolę urzędników, powołać banki, stworzyć podstawy finansowe państwa (dekret o skarbie narodowym), ukrócić nadużycia milicji ludowej, zapobiec grabieży lasów, załatwić pomoc amerykańską dla głodujących żołnierzy. Twórczą, organizacyjną pracę rządu Paderewskiego zahamował rozpoczynający pracę Sejm Ustawodawczy, który w miejsce polityki państwowej hołdował zasadzie interesów partykularnych i partyjnych. Naczelnik Państwa zarzucał Paderewskiemu, że zbytnio zawierza dyplomacji państw zachodnich. Brak Paderewskiego w Paryżu odbił się negatywnie na stosunkach sprzymierzonych do polskich żądań stawianych podczas konferencji. W imieniu Polski Paderewski złożył podpis pod traktaty pokojowe z Niemcami i Austrią. W dziedzinie polityki wschodniej akceptował poczynania Piłsudskiego optując za zgodnym współżyciem różnych narodowości. Krytykowany był przez opozycję, zwłaszcza ministra skarbu Leona Bilińskiego za zbyt pochopne podpisywanie kontraktów w sprawie zakupu broni i sprzętu wojskowego. Od 19 listopada trwał kryzys gabinetowy i ostatecznie 4 grudnia Paderewski złożył rezygnację ze stanowiska ministra spraw zagranicznych i premiera. I choć Piłsudski powierzył Paderewskiemu 6 grudnia misję tworzenia nowego rządu, to próby jego sformowania zakończyły się fiaskiem. Dnia 9 grudnia złożył ostateczną rezygnację z urzędu. „Paderewski wjechał do wolnej Polski jak gdyby jakiś triumfator. W Warszawie tłum wyprzęgał konie z karety, którą jechał i ciągnął ją sam, aż do domu gdzie zamieszkiwał. Warszawę opuszczał po cichu spracowany, znękany, zelżony, wyszydzony”. Oddał się do dyspozycji Prezesa Rady Ministrów Władysława Grabskiego kiedy napisał do niego w telegramie z 16 lipca 1920 r.: Wobec niebezpieczeństwa grożącego Ojczyźnie siły wszystkich jej synów powinny być zjednoczone i użyte dla ochrony i ratunku. To charakterystyczne dla Paderewskiego słowa i traktowanie podejścia do obywatelskich obowiązków. Czarę rozgoryczenia przepełnił jednak fakt, iż jako pierwszy delegat Polski do Ligi Narodów i jej Konferencję Ambasadorów musiał właśnie w lipcu 1920 r. podpisać niekorzystny dla Polski układ w sprawie Cieszyna i prowadzić trudne rokowania w sprawie Gdańska i Wilna.

W maju 1921 r. wycofał się z polityki. Utrzymywał kontakty z Narodowym Zjednoczeniem Ludowym, Chrześcijańsko - Narodowym Stronnictwem Ludowym Stanisława Strońskiego. W końcu lat dwudziestych gen. Władysław Sikorski i apb Józef Teodorowicz sondowali możliwość wysunięcia kandydatury Paderewskiego na prezydenta Rzeczypospolitej. Propozycja powyższa została storpedowana przez Stronnictwo Narodowe i PPS. W końcu lat trzydziestych wokół osoby Ignacego Paderewskiego formowała się opozycja polityczna wobec sanacji znana pod nazwą „Front Morges”. W 1939 r. Paderewski czynił wszystko, by pobudzić opinię społeczną państw zachodnich na rzecz zagrożonej Polski. W grudniu 1939 r. stanął na czele tzw. Rady Narodowej, a w 1940 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, by zaktywizować Polonię do działań na rzecz okupowanego przez Niemców i Rosję sowiecką kraju. W 1941 r. jeszcze przed śmiercią spotkał się na Florydzie ze Stanisławem Mikołajczykiem. Zgodzić się należy z opinią wielu osób, w tym kardynała Kakowskiego, że Paderewski nie był ani politykiem ani dyplomatą - był, bowiem zbyt uczciwy i prostolinijny. „Był i będzie po wsze czasy wielkim Polakiem, mistrzem tonów i gorącym patriotą polskim”. Nie żałował ciężko zarobionych pieniędzy na cele społeczne, dobroczynne i charytatywne. Tworzył fundacje, edukował na swój koszt młodzież artystyczną, otwierał swój dom na przybyszów i potrzebujących, bezinteresownie udzielał wsparcia licznym osobom. Był współwłaścicielem warszawskiego hotelu Bristol.


Na podstawie materiałów Archiwum Akt Nowych



ILUSTRACJA:
Ignacy Jan Paderewski z ambasadorem RP w Londynie Konstantym Skirmuntem (1866-1949)
podczas wizyty przy Downing Street 10, luty 1925 r. (NAC)
Rekonstrukcja cyfrowa i koloryzacja: © Portal Polonii

ŹRÓDŁO TEKSTU:
STAŁA KONFERENCJA MUZEÓW, ARCHIWÓW I BIBLIOTEK POLSKICH NA ZACHODZIE
Referat wygłoszony na XXXVI sesji Stałej Konferencji MABPZ - Rzym 2014 r.
MUZEUM TADEUSZA KOŚCIUSZKI W SOLURZE
Na licencji: CC BY-SA









COPYRIGHT

KOPIOWANIE MATERIAŁÓW ZAWARTYCH W PORTALU ZABRONIONE

Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.





PORTAL POLONII
internetowa platforma wiedzy o i dla Polonii

W 2023 roku projekt dofinansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów
w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów


Kwota dotacji: 175 000,00 zł
Kwota całkowita: 191 000,00 zł


Portal Polonii (portalpolonii.pl) łączący w swoich publikacjach rezultaty badań naukowych nad polską diasporą z bieżącymi informacjami o działalności Polonii, jest wielopłaszczyznową platformą wymiany myśli i doświadczeń: środowisk badaczy i organizacji polskich oraz polonijnych poza granicami kraju. Dotychczas te perspektywy, pomimo, że uzupełniają się w sposób naturalny, prezentowane były odrębnie. Za tym idzie nowy sposób prezentacji zagadnień związanych z życiem i aktywnością naszych rodaków, potrzebny w równym stopniu Polonii jak i środowisku akademickiemu.

Polonii – co wiemy z analiz badawczych - brakowało często usystematyzowanej, zobiektywizowanej wiedzy na temat m.in. historycznej perspektywy i zrozumienia kulturowych procesów kształtowania się polskich ośrodków na emigracji. Akademikom starającym się śledzić aktualne doniesienia pochodzące od polskich organizacji w świecie, brakowało dotychczas miejsca, w którym na podstawie metodologicznie uporządkowanych źródeł i poddanych krytycznej analizie treści, można wyznaczać trendy i kierunki badań nad Polonią. Dzięki Portalowi Polonii oba wymienione aspekty spotykają się w jednym, powszechnie dostępnym miejscu, tworząc synkretyczną całość, z perspektywą dalszego rozwoju. Portal dostarcza także – co ważne - wieloaspektowej informacji o Polonii rodakom w kraju, wśród których poczucie wspólnoty ponad granicami jest w ostatnich latach wyraźnie zauważalne.