2018-03-31
Szacowany czas czytania: 4 minuty.
JUBILEUSZOWY BIWAK ESGAV
Puls Polonii
Piątka naszej młodzieży harcerskiej wzięła udział w 40-tym jubileuszowym biwaku Ethnic Scout & Guide Association Victoria (ESGAV). Wrócili z Melbourne pełni zachwytu i radości z tak mile spędzonego czasu wśród braci harcerskiej różnych narodów. Z okazji Świat Wielkanocnych nasze Sydnejskie Hufce Harcerskie „Krakow” i „Polesie” przesyłają Redaktorom i Czytelnikom Pulsu Polonii serdeczne życzenia Wesołego Alleluja i radości przeżywania tych Świat i mokrego Smingusa Dyngusa. Czuwaj!
Halina Prociuk phm
Krystian Davis, Bethany, Kitara, Lauren i Tash pojechaliśmy do Melbourne na obóz ESGAV. Skauting reprezentowały następujące kraje Australia, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Polska, Rosja i Ukraina. Harcerstwo z tych krajów spotyka się rok rocznie na obozie, aby uczcić i połączyć cele skautingu.

Dojechaliśmy późno wieczorem i od razu nas oczyszczono ze złych duchów aborygeńskim dymem i zostaliśmy zaproszeni do wielkiej grupy wszystkich obecnych. Zapoznaliśmy się z wszystkimi i nas oddelegowali po dwoje z każdego kraju do poszczególnych grup o nazwach zwierzęcych. Byłem w głośnej grupie Wombatów. Wymyśliliśmy okrzyk dla naszej grupy. Przedstawiliśmy się. Następnie graliśmy w gry chyba do 4tej nad ranem!
Już o 7.30 rano była pobudka, zjedliśmy śniadanie i przebraliśmy się w nasze mundury na uroczyste podniesienie flag. Byłem wyróżniony. Wciągałem Polską Flagę na maszt wraz z wyróżnionymi z każdego kraju uczestniczącego w tym obrzędzie. Był to moment wzniosły. W 40 rocznicę obozów ESGAV przemawiali ci, co we wszystkich obozach brali udział.

Po uroczystościach odbyła się wielka gra. Na pierwszej stacji budowaliśmy szałasy. Niestety przemókł nasz szałas. Następnie szukaliśmy dzikie jedzenie. Znaleźliśmy worek świerszczy i trzeba było je zjeść. Kolejne zajecie to był taniec, a po czym malowaliśmy bumerangi i robiliśmy włócznie z pończoch i mąki. Na końcu malowaliśmy didgeridoo. Malowałem z Rosjanką. Znudziliśmy się, więc pomazaliśmy didgeridoo farbą a potem pryskaliśmy kolorami. Udało mi się pobrudzić dziewczynie sukienkę!

Wróciliśmy do namiotów i siedliśmy by przygotować piosenki na ognisko. Zerwało się wietrzysko i nawet jeden namiot został porwany.
Ognisko - kominek mieliśmy na sali. Zajęli się nami Aborygeni. Ojciec i dwóch synów. Nauczyli nas grać na didgeridoo i innych instrumentach. Wywarło to na nas niesamowite wrażenie jak dumni są ze swojej kultury. Potem każdy naród śpiewał swoje piosenki w swoim języku i przedstawiliśmy nasze pokazy.

Następnego dnia już ubrani w strojach roboczych ruszyliśmy na ostatnie zajecia. Szukanie kart z opowiadaniem jak zwierzę wombat, Echidna, itp. było stworzone w systemie Aborygeńskim - Dreamtime. Zadanie wymagało kopania w ziemi, przepłynięcia na wysepkę, przejścia w błocie i ogólne szukanie danych, aż znaleźliśmy je wszystkie.

Na zakończenie odbyła się walka z włóczniami z mąką i pryskaniem farby. Niestety nasza ekipa musiała opuścić ESGAV, aby na czas złapać samolot do Sydney.
Ten wypad był niesamowitym przeżyciem dla nas wszystkich i nie możemy się doczekać kolejnego wypadu w następnym roku. Pozdrawiam Was naszym polskim harcerskim pozdrowieniem Czuwaj!
POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA - KOPIOWANIE ZABRONIONE.
NA PODSTAWIE: Halina Prociuk & Krystian Davis