
45 lat temu zmarł znany kompozytor, gitarzysta, wokalista nazywany polskim Johnem Lennonem, Krzysztof Klenczon. Artysta zmarł nagle w tragicznym wypadku samochodowym podczas powrotu z koncertu. Osierocił dwie córki.
25 lutego 1981 roku odbył się charytatywny koncert, na który zaproszono muzyka Czerwonych Gitar. Artysta był nieco przeziębiony, dlatego nie za bardzo miał ochotę wziąć udział w wydarzeniu, jednak ze względu na charakter imprezy, nie potrafił odmówić. Występ dla Polonii w klubie Milford w Chicago był bardzo udany. Na scenie można było zobaczyć również innych wybitnych polskich muzyków - Czesława Niemena i Krzysztofa Krawczyka.
Kiedy Klenczon wraz z żoną Alicją wracali z klubu, w ich samochód uderzył pijany kierowca ciężarówki. Ukochana artysty wyszła z wypadku bez szwanku, jednak dla muzyka los nie był tak łaskawy. Złamane żebra przebiły lewe płuco Klenczona, miał też przerwaną aortę.
Klenczon natychmiast trafił do szpitala, gdzie poddano go operacji. Wszyscy mieli nadzieję, że wydobrzeje, jednak tak się nie stało. 7 kwietnia 1981 roku po 40 dniach od wypadku artysta zmarł, osierocając dwie córki.
Krzysztof Antoni Klenczon, autor hitów "Kwiaty we włosach", "Historia jednej znajomości", "Nikt na świecie nie wie", ale również pieśni o Żołnierzach Wyklętych "Biały Krzyż".
Przyszedł na świat w Pułtusku. Pobierał nauki w Studium Wychowania Fizycznego. W 1962 roku został w duecie z Karolem Warginem laureatem szczecińskiego I Festiwalu Młodych Talentów. Zasłynął jako gitarzysta w zespole Niebiesko-Czarni, mogąc wówczas wystąpić z tym zespołem w słynnej paryskiej „Olympii”, w roku 1963. Ponadto w roku 1964 był liderem grup muzycznych takich jak Pięciolinie, później pięć lat w Czerwonych Gitarach (będąc autorem takich przebojów jak „Nikt na świecie nie wie”, „Historia jednej znajomości” czy też „Tak jak ty”), oraz w początkach lat siedemdziesiątych grał w Trzech Koronach, nagrywając w sumie swej kariery takie przeboje jak „Natalie-piękniejszy świat”, „Czyjaś dziewczyna”, „Port”, „10 w skali Beauforta”. Trudna sytuacja polityczna, w szczególności wydarzenia grudnia 1970 r., spowodowały, że Klenczon 6 maja 1972 r. pożegnał się z Polską i wraz z rodziną na statku "Batory" wyruszył do Stanów Zjednoczonych.
"Tam od razu zabrał się do pracy nad nową płytą, tym razem anglojęzyczną. Płyta długogrająca The Show Never Ends ukazała się w 1977 r. i przyniosła 12 całkiem nowych kompozycji, którym stylistycznie było bliżej do The Beatles niż do Czerwonych Gitar. Klenczon nie zapomniał także o swoich polskich fanach, dla których już rok później nagrał album Powiedz stary gdzieś ty był, który zawierał kilka znanych przebojów w nowych aranżacjach, ale także nowe utwory m.in. balladę dedykowaną córce Natalie – Piękniejszy świat, Muzyko z tamtej strony dnia, Wiśniowy sad. Wraz ze swoim amerykańskim zespołem regularnie odwiedzał też Polskę, gdzie witany był przez rzesze oddanych mu fanów" - napisano w artykule "Z gitarą w świat" na stronie miasta Szczytno. Jak dodano w gazecie, Klenczon planował także wrócić na Mazury. Los zdecydował jednak inaczej.
26 lutego 1981 r. nad ranem został ranny w wypadku samochodowym, gdy wracał z koncertu charytatywnego w klubie Milford w Chicago. Zmarł 7 kwietnia w szpitalu św. Józefa w Chicago, a 25 lipca 1981 r. wrócił do kraju, nad jeziora, które tak ukochał, i spoczął w grobie rodzinnym w Szczytnie.
KRZYSZTOF KLENCZON w DZIALE HISTORIA-KULTURA PAI
POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA - KOPIOWANIE ZABRONIONE.
TŁUMACZENIE DŁUŻSZYCH TEKSTÓW MOŻE CHWILĘ POTRWAĆ...
NAPISZ DO REDAKCJI
Wyjątkiem jest uzyskanie indywidualnej zgody redakcji, wówczas zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora – jeżeli jest wymieniony i pełny adres internetowy artykułu
wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.