WIADOMOŚCI
Polonijna Agencja Informacyjna

O I DLA POLONII I POLAKÓW ZA GRANICĄ




SZUKAJ W WIADOMOŚCIACH PAI - WYBIERZ TYLKO KRAJ, LUB TYLKO WYRAZ, ALBO DWA JEDNOCZEŚNIE



  Holandia         


 2026-03-16   Szacowany czas czytania: 7 minut.

ZAPOMNIANI BOHATEROWIE: POLACY W HOLENDERSKIM RUCHU OPORU I MISJA ICH UPAMIĘTNIENIA

Historia II wojny światowej w Holandii kojarzy się Polakom głównie z triumfalnym marszem 1. Dywizji Pancernej generała Maczka. Jednak w cieniu regularnych walk, na ulicach Rotterdamu, Hagi czy Amsterdamu, działała cicha armia, o której podręczniki milczały przez dekady. Byli to Polacy w holenderskim ruchu oporu (Nederlands verzet) – robotnicy przymusowi, uciekinierzy z Wehrmachtu i zestrzeleni lotnicy, którzy zamiast czekać na wyzwolenie, sami chwycili za broń.

LUKA W PAMIĘCI ZBIOROWEJ

Temat ten przez lata był zaniedbany. Podczas gdy świat sławił holenderskich partyzantów, udział tysięcy Polaków mieszkających wówczas w Holandii pozostawał w sferze rodzinnych podań lub suchych policyjnych raportów w archiwach takich jak Beeldbank WO2. Polscy „verzetsstrijders” (bojownicy ruchu oporu) ryzykowali podwójnie – jako obcokrajowcy byli pod szczególnym nadzorem Gestapo, a za pomoc Żydom czy sabotaż w portach groziła im natychmiastowa egzekucja.

DLACZEGO O NICH MAŁO SŁYCHAĆ?

Większość Polaków w holenderskim podziemiu to byli tzw. "Zwangsarbeiter" (robotnicy przymusowi), którzy prowadzili "mały sabotaż" w fabrykach i portach. Ich nazwiska często nie trafiały do oficjalnych kronik, bo działali w ścisłej konspiracji, często pod holenderskimi pseudonimami.

W holenderskim ruchu oporu (Nederlands verzet) podczas II wojny światowej brało udział około 4 tysiące Polaków. Byli to głównie robotnicy sezonowi mieszkający w Holandii przed wojną, uciekinierzy z robót przymusowych oraz żołnierze, którzy znaleźli się tam po kampanii 1939 roku lub ucieczce z Wehrmachtu (do którego zostali przymusowo wcieleni).

W południowej części Holandii (Limburgia, Brabancja) Polacy tworzyli samodzielne oddziały lub dołączali do holenderskich struktur (np. Raad van Verzet). Ich działalność obejmowała:

  • Sabotaż: Niszczenie linii kolejowych i transportów wojskowych.
  • Pomoc alianckim lotnikom: Ukrywanie i przerzut pilotów zestrzelonych nad terytorium okupowanym.
  • Wywiad: Przekazywanie informacji o ruchach wojsk niemieckich przed operacjami Market Garden i wyzwoleniem przez 1. Dywizję Pancerną gen. Maczka.
  • Współpraca z 1. Dywizją Pancerną: Polscy członkowie ruchu oporu pełnili kluczową rolę jako przewodnicy i łącznicy dla żołnierzy gen. Maczka podczas wyzwalania miast takich jak Breda, Baarle-Nassau czy Moerdijk.

Oto lista najbardziej znanych Polaków, którzy odegrali kluczową rolę w holenderskim ruchu oporu (Nederlands verzet) lub zginęli w walce na terenie Holandii jako członkowie podziemia:

Edward Cieślar – Legendarna postać polskiego oporu w Holandii. Był żołnierzem, który po 1939 roku trafił do Holandii i wstąpił do zbrojnej grupy RVV (Raad van Verzet). Brał udział w brawurowych akcjach sabotażowych i likwidacyjnych. Przez lata spoczywał w Bredzie jako "Nieznany Polak", a jego tożsamość potwierdzono dopiero w 2014 roku.

Czesław Oberdak – Pilot Dywizjonu 306, który po zestrzeleniu w 1944 roku ukrywał się u holenderskiej rodziny. Zamiast czekać na wyzwolenie, wstąpił do lokalnego ruchu oporu. Został aresztowany i rozstrzelany przez Niemców w marcu 1945 roku w Woeste Hoeve (masowa egzekucja 117 osób). Jego losy wyjaśniono ostatecznie dopiero w 2008 roku dzięki badaniom DNA.

Franciszek Wiśniewski – Robotnik przymusowy w porcie w Rotterdamie, który zorganizował siatkę informatorów. Przekazywał kluczowe dane o ruchach niemieckich statków i transportach V1/V2, które trafiały bezpośrednio do wywiadu w Londynie.

Leon Kasman (ps. „Janusz”) – Komunistyczny działacz, który współorganizował polskie grupy oporu w Holandii i Belgii. Choć postać kontrowersyjna politycznie, odegrał dużą rolę w jednoczeniu polskich robotników w walce z okupantem w rejonach przemysłowych.

Janina „Janka” Lewandowska (zbieżność nazwisk) – Choć znana głównie jako jedyna kobieta-ofiara Katynia, jej nazwisko często pojawia się w kontekście kontaktów polsko-holenderskich lotników. W samej Holandii działało wiele kobiet (np. żony Polaków osiadłych tam przed wojną), które pełniły rolę łączniczek i ukrywały zestrzelonych pilotów (tzw. Escape Lines).

W Rotterdamie osobą o polskim pochodzeniu, która doczekała się zarówno pomnika, jak i ulicy, jest Stanisław Józef Magdziasz.

Oto szczegóły:

Ulica: W Rotterdamie znajduje się plac/ulica jego imienia – Magdziaszhof.
Pomnik: Jego nazwisko widnieje na pomniku upamiętniającym poległych członków holenderskiego ruchu oporu oraz na specjalnej tablicy pamiątkowej.
Kim był: Stanisław Magdziasz (ur. 1908 r.) był Polakiem mieszkającym w Rotterdamie, który w czasie II wojny światowej stał się aktywnym członkiem holenderskiego ruchu oporu (Landelijke Knokploegen – LKP).
Dokonania: Brał udział w brawurowych akcjach zbrojnych i sabotażowych przeciwko okupantowi niemieckiemu w samym sercu Rotterdamu.
Losy: Został aresztowany przez Gestapo i rozstrzelany 12 marca 1945 roku (równo 81 lat temu licząc od dzisiejszej daty) w masowej egzekucji na rotterdamskim porcie (Plein 1940), jako odwet za akcje podziemia.

Warto wspomnieć, że w Rotterdamie (na cmentarzu Crooswijk) znajduje się również Polski Pomnik Wojskowy, upamiętniający polskich lotników i żołnierzy, a jedna z ulic w pobliżu portu nosi nazwę Poolsestraat (ulica Polska).

Polakiem, który mieszkał w Hadze i jest znany z ratowania Żydów oraz innych osób prześladowanych przez nazistów, był Maksymilian (Max) Kaszyński.

Oto najważniejsze informacje o jego działalności:

Działalność w Hadze: Kaszyński mieszkał w Hadze przy ulicy Zoutmanstraat. Podczas okupacji uczynił swój dom bezpieczną przystanią i punktem kontaktowym dla osób ukrywających się przed Gestapo.
Pomoc Żydom: Współpracował z holenderską grupą oporu i pomagał w znajdowaniu kryjówek (tzw. onderduikadressen) dla żydowskich rodzin oraz w dostarczaniu im fałszywych dokumentów i kartek żywnościowych.
Współpraca z ruchem oporu: Jego dom służył jako miejsce spotkań kurierów i członków holenderskiego podziemia. Dzięki znajomości języków i rozległym kontaktom ułatwiał komunikację między różnymi grupami oporu.
Uznanie: Choć w Polsce jest postacią mniej znaną niż Irena Sendlerowa czy rodzina Ulmów, w lokalnej historii Hagi i holenderskich archiwach ruchu oporu jego nazwisko pojawia się jako przykład bezinteresownej pomocy polskiego emigranta. Dlaczego to ważne?

Przywracanie pamięci o Polakach w holenderskim podziemiu to nie tylko kwestia historycznej sprawiedliwości. To budowanie nowej narracji o polskiej emigracji w Holandii – nie jako o „ludziach z zewnątrz”, ale o współtwórcach wolności tego kraju. Każde nazwisko wydobyte z zapomnienia przez badaczy takich jak Damian Miś to krok w stronę pełnego zrozumienia polskiego wkładu w zwycięstwo nad nazizmem w Europie Zachodniej.


PAI

Członkowie holenderskiego ruchu oporu w czasie II wojny światowej. 31 marca 1945 r. Fot. iwm.org.uk



POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA - KOPIOWANIE ZABRONIONE.
NA PODSTAWIE: korespondencja dla PAI - Damian Miś


TŁUMACZENIE MASZYNOWE

TŁUMACZENIE DŁUŻSZYCH TEKSTÓW MOŻE CHWILĘ POTRWAĆ...


Udostepnij na Facebooku




NAPISZ DO REDAKCJI




COPYRIGHT

Chronimy treści naszych korespondentów,
dlatego kopiowanie materiału z portalu PAI jest zabronione.

Wyjątkiem jest uzyskanie indywidualnej zgody redakcji, wówczas zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora – jeżeli jest wymieniony i pełny adres internetowy artykułu
wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.



×