PORTAL POLONII - POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA <





HISTORIA - KULTURA
KOMPENDIUM WIEDZY DLA POLONII I POLAKÓW ZA GRANICĄ

Liczba publikacji o historii i kulturze polskiej:   1579





SZUKAJ W HISTORII I KULTURZE







1952-05-03     0000-00-00

Radio Wolna Europa

Głos wolnego świata

Informacja nie obciążona ideologią, rzetelna i kompletna była niedostępna w Polsce Ludowej. Oficjalne środki przekazu - radio a później telewizja - stanowiły media dalekie od jakiegokolwiek obiektywizmu. Nadawane treści miały na celu wymazanie narodowej tożsamości i - jak to określił Jan Nowak-Jeziorański - "sowietyzację Polaków". W tej sytuacji głos wolnych mediów mógł płynąć jedynie z zagranicy.

Powojenne inicjatywy propagandowe zaowocowały utworzeniem Radia Paryż, pełnego inicjatywy Radia Madryt, które nadawało codziennie półgodzinną audycję, do Polski słało też swe serwisy Deutsche Welle . Stronnictwo Narodowe na emigracji z wydzierżawionego przez rząd RP na obczyźnie statku „Maria”, pływającego po Morzu Śródziemnym, nadawało audycje w języku polskim. Przedsięwzięcie to nie przyniosło dużych sukcesów; zdołano zrealizować tylko cztery programy. Podstawowym problemem jak to zazwyczaj bywa był brak odpowiednich funduszy.

Jedynym wówczas zachodnim krajem zdolnym unieść ciężar regularnej emisji programów radiowych były Stany Zjednoczone. Radio Wolna Europa [RWE] utworzono w 1949 roku w Nowym Jorku jako medialne ramię „Narodowego Komitetu na Rzecz Wolnej Europy”, którego zadaniem było wspieranie emigracyjnych elit politycznych z Europy Wschodniej. Pierwszy program został wyemitowany na falach krótkich do Czechosłowacji (Radio Swoboda) 1 czerwca 1950 roku. Audycje nadawano 10 godzin dziennie.

Rozgłośnia Polska RWE

Pierwsze programy dla Polaków początkowo - w okresie 1950–1952 - nagrywane były w Nowym Jorku a taśmy transportowano do nadajnika we Frankfurcie nad Menem. Rozgłośnia Polska RWE została założona w 1952 roku w Monachium i rozpoczęła nadawanie 3 maja 1952 roku, o godzinie 11.00. Polscy słuchacze usłyszeli wówczas słowa: „Mówi Radio Wolna Europa − Głos Wolnej Polski”. Pierwszego dnia przemawiali przez radio m.in. gen. Władysław Anders, Tomasz Arciszewski, Edward Raczyński i Stanisław Mikołajczyk. Wybierając Niemcy jako miejsce emisji, oparto się na amerykańskich doświadczeniach. Wcześniej bowiem z dużym powodzeniem wykorzystywał swoją radiostację gen. Lucius Clay dla przełamania blokady Berlina. Od tego momentu aż do czerwca 1994 roku sekcja polska RWE była dla Polaków alternatywnym źródłem informacji na temat wydarzeń krajowych i zagranicznych wobec rozgłośni aparatu władzy.

Powołanie do życia Rozgłośni nie nastąpiło jednak bez przeszkód. Rodacy byli podzieleni, zarówno w kraju, jak i za granicą. W Polsce obok „ideowych” komunistów egzystowali zwykli koniunkturaliści; część społeczeństwa zdecydowanie niechętnie, wręcz wrogo opowiadała się w stosunku do narzuconego systemu władzy, większość − jak się wydaje − stanowili obywatele bierni, którzy skapitulowali wobec „władzy ludowej”. Emigracja pozostawała nieufna wobec Zachodu − Wielkiej Brytanii i Francji − oraz Stanów Zjednoczonych. Źródłem niepewności był zwłaszcza pojałtański porządek i poczucie zdrady. Polacy na obczyźnie uświadomili sobie, że nie mają żadnego wpływu na rozwój sytuacji w kraju oraz że ich polityczny lobbing na Zachodzie jest zbyt słaby i nieskuteczny. Inny problem stanowiło rozbicie Polonii na trzy obozy: 1) ośrodek władz RP na uchodźstwie; 2) Rada Polityczna − blok opozycyjny wobec prezydenta na uchodźstwie; 3) Polski Narodowy Komitet Demokratyczny Stanisława Mikołajczyka. Spory zatem dotyczyły sposobów wyzwolenia się spod reżimu i kształtu wolnego państwa polskiego. W tych okolicznościach pozycja RWE wydawała się niejednoznaczna.

Zapomnianą formą walki propagandowej rozgłośni były tzw. akcje bezpośrednie jak wysyłanie nad terytorium Polski balonów wypełnionych propagandowymi ulotkami, które zwiastowały narodowi wolność a przy okazji informowały o częstotliwości wszystkich rozgłośni nadających po polsku, w tym RWE.

Polacy − dmie świeży wiatr. Nowe nadzieje się rodzą. Przyjaciele wolności z innych krajów znaleźli nowy sposób trafiania do Was. Wiemy, że pragniecie wolności. Miliony mężczyzn i kobiet przesyła Wam przyjazne pozdrowienia wraz z powiewem tego wolnego wiatru, który zwykle dmie z zachodu na wschód. Ciemiężca zaprowadził niewolę w Waszym dumnym kraju. Starał się on oddzielić Was całkowicie od Waszych przyjaciół żyjących w wolnym świecie. Usiłowania te jednak zawiodły. Drogą radiową jesteśmy z Wami w codziennym kontakcie. Obecnie tą nową drogą wyciągamy do Was rękę. Nie ma na świecie miejsca tak odległego, gdzie można by było ukryć prawdę. Nie ma bariery tak silnej, przez którą nie przedostałby się głos wolności. Wasi ciemiężcy nie są w stanie zatrzymać wiatru, jak nie są w stanie ujarzmić Waszych serc. Wolność znów zapanuje na całym świecie

Powodem takich zabiegów była niewielka ilość odbiorników radiowych w dyspozycji indywidualnego słuchacza. Okupant niemiecki zabraniał słuchania radia, konfiskował odbiorniki a ich w Polsce po II wojnie światowej ruszyła dopiero w 1947 roku. Stopniowo jednak, drogą „szeptanej propagandy”, wzmacnianej jeszcze przez krytykę mediów państwowych, RWE zyskiwała na popularności i wkrótce stała się głównym antykomunistycznym ośrodkiem wiadomości, wypierając z pozycji lidera londyńską BBC.

Miarę wzmagającego się powodzenia Rozgłośni stanowiło coraz częstsze publiczne powoływanie się na jej serwis podczas wiejskich zebrań, masówek organizowanych w fabrykach czy wzmiankowanie o niej w Polskim Radiu. Oczywiście, celem owych doniesień było robienie „czarnego PR” Stacji. Pomimo tych zabiegów upowszechniała się swoista „reklama” RWE dzięki mieszkańcom wsi, którzy organizowali kilkuosobowe grupy słuchających wspólnie tego radia i dyskutowali na temat usłyszanych wiadomości, a w miastach niektórzy posuwali się nawet do „transmisji” audycji przez zakładowe radiowęzły. Kilka takich faktów odnotowały służby bezpieczeństwa w 1953 roku. Władze zdawały sobie sprawę z zagrożenia ze strony monachijskiej radiostacji, toteż w tymże samym roku w lutym, minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz wezwał funkcjonariuszy podległego mu aparatu do większej aktywności represyjnej wobec uczestników i propagatorów „wrogiej imperialistycznej propagandy głoszonej przez tzw. „Wolną Europę”. Do dziś nie ustalono, ilu ludzi trafło do więzień za słuchanie i rozpropagowywanie treści audycji RWE. Warto zauważyć, że np. wielu z tych, których złapano podczas próby przekroczenia „zielonej granicy”, powód swojej ucieczki wskazywało w stałym słuchaniu audycji i za to też byli osadzani w więzieniach PRL. Zarządzenie Radkiewicza o ściganiu przez UB słuchaczy monachijskiej rozgłośni władze komunistyczne uchyliły w Polsce w czerwcu 1956 roku.

RWE starało się wychowywać społeczeństwo polskie w duchu poszanowania praw człowieka, uświadamiając mu potrzebę stałego, stopniowego poszerzania marginesu wolności. Do totalitarnego systemu reglamentacji i deformacji wiadomości na tematy społeczne, gospodarcze i polityczne wprowadzano nową jakość: pluralizm źródeł informacji oraz swobodę wypowiedzi. Zadaniem Radia byłowskazać Polakom niejako „trzecią drogę” − pomiędzy kapitulacją a zrywem powstańczym − drogę obywatelskiego oporu. Radio występowało przeciw indoktrynacji i manipulacji opinii publicznej. Głos „Wolnej Europy” stanowił dla Polaków w kraju, odciętych od dostępu do rzetelnych środków przekazu wiadomości, alternatywne medium. W pewnym sensie RWE w tamtych latach stanowiło namiastkę opozycji i zalążek wolnych mediów w Polsce. Zadanie pracowników RWE polegało nie tylko na informowaniu, lecz także na wpływaniu na bieg wydarzeń w Polsce.

Sytuacja w Polsce nie sprzyjała tej misji. Polaków poddawano ustawicznej indoktrynacji, w rezultacie czego zmanipulowana część inteligencji, robotników i młodzieży wyrażała poparcie dla nowej władzy na licznych wiecach i demonstracjach. Więzienia UB wypełniali więźniowie polityczni, odbywały się kapturowe sądy, pokazowe procesy i nocne egzekucje. Społeczeństwo zostało skutecznie sterroryzowane, zastraszone i zatomizowane.

Prawdziwie masową publiczność RWE zdobyło w 1954 roku, kiedy to na antenie pojawił się cykl audycji Za kulisami bezpieki i partii, z udziałem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, pułkownika Józefa Światło. Świat zachodni dowiedział się wtedy o potwornościach i demoralizacji systemu komunistycznego. Zrozumiano również, że nadzieje na rychły upadek tej nieludzkiej ideologii są przedwczesne i proces jej osłabiania należy rozłożyć w czasie, cierpliwie działając w tym kierunku.

W tym przypadku również uruchomiono akcję balonową. Na początku 1955 roku operacja „Spotlight”, w ramach której wysłano nad Polskę setki balonów z broszurami podającymi skrócony zapis audycji z udziałem pracownika UB. W drugim etapie operacji tą samą drogą dostał się na terytorium polskie: Folwark zwierzęcy George’a Orwella, „tajny referat” Nikity Chruszczowa potępiający stalinizm, oraz ilustrowany opis krwawych wydarzeń z czerwca 1956 roku w Poznaniu. Pomimo groźby kary więzienia za przechowywanie tych druków, tylko nieliczni obywatele zdecydowali się na oddanie ich do UB – nie pomogła nawet zachęta finansowa - Urząd Bezpieczeństwa płacił 20 zł za każdy egzemplarz.

Zagłuszanie

Pomimo propagandowych starań komunistycznych władz nie udało się zdeprecjonować przekazywanych przez RWE treści. Polacy słuchali jego audycji coraz liczniej i chętniej. W tej sytuacji pozostało jedynie zagłuszanie sygnału. Były to działania konsekwentne i długotrwałe. Nieprzypadkowo podczas wydarzeń poznańskich i bydgoskich (1956) demonstranci zaatakowali siedzibę UB w Poznaniu. Cel ataku stanowiło zdobycie i zniszczenie urządzeń zagłuszających RWE znajdujących się w ośrodku przy ul. Dąbrowskiego. Wkrótce demonstranci zdewastowali kolejny nadajnik na Wzgórzu Dąbrowskiego w Bydgoszczy.

Władze komunistyczne obawiały się społecznych następstw „imperialistycznej propagandy”. Najdotkliwszą bronią w ich ręku okazało się wspomniane już zagłuszanie audycji RWE na falach krótkich i średnich. Na początku osiągano to przy pomocy stosunkowo prymitywnych nadajników o ograniczonej mocy i zasięgu. Umieszczano je w głównych miastach Polski, co sprawiało, że siła ich „rażenia” była znikoma. Jednak w związku z emisją wyznań Światły nastąpiło nasilenie tej akcji. Zagłuszanie zawieszono na krótko, po Październiku 1956, by już w latach 60. wznowić je przy pomocy profesjonalnych, skutecznych urządzeń technicznych, a w latach 70. doprowadzić tę praktykę do perfekcji. Służył temu wybudowany ogromny system stacji zagłuszających, rozlokowanych we wszystkich krajach bloku sowieckiego, dzięki którym nie były słyszalne już nie tylko audycje w języku polskim, ale również w innych językach nadawanych przez RWE i Radio Swoboda.

W większości zagłuszarki emitowały charakterystyczne buczenie albo sygnały modulacyjne34, bądź nadawały muzykę pop. Często stacje znajdujące się w danym kraju zagłuszały audycje u swego sąsiada. I tak np. ZSRR uniemożliwiał odbieranie audycji RWE nadawanych na Polskę, za co nasz kraj płacił Związkowi Radzieckiemu 2 mln rubli rocznie. Akcja zagłuszania miała na celu pozbawienie dostępu do informacji przede wszystkim mieszkańców dużych miast. W Polsce operacja zagłuszania rozgłośni zachodnich trwała od 1951 roku i realizowano ją za pomocą tzw. „szmitówek”, urządzeń skonstruowanych przez inżyniera Szmidta. Za kwotę 118 mln zł zbudowano 260 nadajników o łącznej mocy 1700 kW35. Zagłuszanie stacji zachodnich stało się w tamtych czasach swoistym symbolem stalinizmu.

Oficjalnie zagłuszanie podlegało resortowi łączności: Sekcji Specjalnej Centralnego Zarządu Radiostacji, w rzeczywistości jednak ośrodki zajmujące się tym procederem podlegały Departamentowi Łączności Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Działaniem nadajników kierowali funkcjonariusze UB. Wyselekcjonowani operatorzy nasłuchu radiowego informowali dyżurnego obsługującego zagłuszarkę i „zdalnie” sterowali jego czynnościami, gdy „fala uciekała”. Wręcz kuriozalne było to, że nasłuchujący nie mieli prawa słuchać audycji RWE (takie uprawnienia mieli jedynie ubecy). Dlatego władze często wykorzystywały do nasłuchu obcokrajowców, najczęściej greckich komunistów, którzy słabo rozumieli język polski i nie mieli kontaktu ze środowiskiem polskim. Urząd Bezpieczeństwa nie ufał cywilnym pracownikom polskim. I nic dziwnego; np. w okresie społecznego przełomu (1956) pracownicy krakowskiej zagłuszarki dołączyli się do protestu i postulatów Października 1956, by władze zaprzestały zagłuszania RWE, wezwały też nadzorujących inne nadajniki do zaprzestania pracy. Nastąpił krótki okres ciszy związany z ostentacyjnym zlikwidowaniem przez władze najbardziej rzucających się w oczy zagłuszarek. Ale urządzania te zamilkły tylko na chwilę, aby rozpocząć na nowo, przy pomocy coraz to nowocześniejszej aparatury, jeszcze skuteczniejsze zagłuszanie.

Amerykańskie służby radiogoniometryczne zidentyfikowały dodatkowo 10 zagranicznych punktów zagłuszających audycje nadawane z Zachodu do Polski. Współpracowały z nimi polskie zagłuszarki zlokalizowane w Lidzbarku Warmińskim i w Tychowie k. Stargardu Szczecińskiego.

Pod koniec lat 80. władze komunistyczne dały za wygraną i z dniem 1 stycznia 1988 roku zrezygnowały z zakłócania audycji RWE, BBC, Głosu Ameryki i innych zachodnich radiostacji. Nie jest całkowicie pewne, czy była to niezależna decyzja władz PRL-owskich czy też konsultowano ją z Michaiłem Gorbaczowem i innymi przywódcami Układu Warszawskiego.

Słuchacze

Pomimo prób zakłócania audycji RWE, co udawało się głównie na falach krókich, zaś na średnich skuteczność była mocno ograniczona oraz systematycznej dyskredytacji - w rodzaju "niemiecki rewizjonizm", "amerykański imperializm" i "światowy militaryzm" - słuchaczy nie brakowało. Kto nie mógł dowiedzieć się o przekazywanych wiadomościach bezpośrednio z radia, docierał do nich poprzez znajomych, rodzinę. Według Ośrodka Badań Opinii Publicznej w latach 80. e RWE słuchało 10–24 proc. społeczeństwa polskiego.

Paradoksalnie jednak najwierniejszymi słuchaczami byli funkcjonariusze aparatu władzy.Ich zadaniem było dokładne spisywanie treści audycji. Stenogramy audycji sporządzała również Polska Agencja Prasowa i Polskie Radio. Do końca lat 60. najważniejsze osoby w państwie otrzymywały „Biuletyny Specjalne”, zawierające m.in. wyciągi z najważniejszych programów Rozgłośni. Z czasem dostęp do informacji „specjalnych” upowszechnił się i w latach 70. analizę treści audycji RWE dostarczano komitetom wojewódzkim PZPR-u. Po kryzysie w okresie 1980–1981 stały się one jednym z głównych elementów systemu informacji wewnątrzpartyjnej. Niezależnie od tego funkcjonowały dwie instytucje partyjne, które dokonywały setki analiz audycji radiowych „Wolnej Europy”. Były to: Instytut Badania Współczesnych Problemów Kapitalizmu oraz Instytut Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu. Przedmiot ich zainteresowania stanowiły takie zagadnienia, jak m.in.: wpływ RWE na młodzież, reakcja na wydarzenia w kraju, ewolucja linii programowej RWE. Można zatem, bez większego ryzyka, postawić tezę, że osoby najlepiej zapoznane z programem Radiostacji i skutkami jej oddziaływania rekrutowały się z kręgu wysoko postawionych działaczy politycznych oraz analityków ideologicznych.

Wraz ze wzrostem popularności radia władze komunistyczne robiły wszystko, abu zniechęcić do niego propagandowo zwykłych słuchaczy. Oczerniano nie tylko Rozgłośnię, lecz również jej poszczególnych pracowników i dyrektorów, przedstawiając ich jako zdrajców, oszustów i degeneratów. Prowadzono wobec niektórych z nich kampanie dezinformacyjne i zarzucano im współpracę z Gestapo, m.in. Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu. Rządowa propaganda nie trafiała jednak do przekonania Polaków, którzy złaknieni wolnego słowa i niepodległej ojczyzny, tym chętniej słuchali audycji RWE, niejako zachęceni przez reżimowe władze.

Radio to szybko nawiązało kontakty ze słuchaczami dzięki tzw. „Skrzynce radiowej” – programowi, w którym odpowiadano na nadesłane listy. Dużym powodzeniem cieszyły się cykle literackie: Kwadrans poetycki, Literatura Polski niepodległej, Głos wolnych pisarzy, Na czerwonym indeksie oraz słuchowiska. Duże grono słuchaczy skupiały też przy odbiornikach programy o tematyce historycznej: Czasy i ludzie oraz Z dziejów porozbiorowych. W latach 80. szczególną popularność zyskały audycje wymazujące „białe plamy” z najnowszych dziejów Polski. Ogromne powodzenie miały ponadto programy kulturalne z udziałem barda „Solidarności”, Jacka Kaczmarskiego. Jednak zdecydowanie największy sukces odniosły serwisy informacyjne i przeglądy prasy „drugiego obiegu”. Społeczeństwo dowiadywało się z nich o sprawach, o których milczały reżimowe środki przekazu oraz programy szkolne. dODATKOWO RWE nadawało również programy muzyczne, religijne, sportowe, a nawet prognozę pogody. W ten sposób posiadało ono pełną ofertę programową trafiającą do odbioców z różnych grup społecznych i szerokiego przedziału wiekowego. Organem prasowym RWE był miesięcznik „Na Antenie”

Podsumowując działalność RWE można pokusić się o stwierdzenie, że dzięki RWE to właśnie Polska stała się liderem wolności w bloku wschodnim i jako pierwsza utorowała drogę od systemu komunistycznego do demokracji i pełnej suwerenności, bowiem dostęp do informacji był i zawsze będzie źródłem wolności i nadziei. Wolne media są podstawą demokratycznego ładu, bo pozwalają obywatelom na wyrobienie sobie suwerennych opinii i co za tym idzie kształtowanie rzeczywistości zgodnie z własną wolą wyrażoną w publicznym, nieskrępowanym dyskursie.


Dyrektorami polskiej sekcji byli: Jan Nowak-Jeziorański (1952–1976) -właściwie Zdzisław Antoni Jeziorański, Zygmunt Michałowski (1976–1982), Zdzisław Najder (1982–1987), Marek Łatyński (1987–1989), Piotr Mroczyk (1989–1994).

władze amerykańskie wybrały Hoover Institution on War, Revolution and Peace jako miejsce przechowywania oryginalnych materiałów RWE, natomiast kopie przekazano do Archiwum Dokumentacji Mechanicznej w Warszawie.


ZDJĘCIE: Jan Nowak-Jeziorański na falach Radia Wolna Europa, 3 maja 1952.
Fot. Wikimedia Commons/domena publiczna
REKONSTRUKCJA CYFROWA I KOLORYZACJA:  ©  POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA







COPYRIGHT

KOPIOWANIE MATERIAŁÓW ZAWARTYCH W PORTALU ZABRONIONE

Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.