
1599-01-01 1665-02-16
Droga na wyżyny majestatu
Nie był Czarniecki wodzem doskonałym. Lubomirski lepiej od niego zdobywał twierdze, a Sobieski był lepszym strategiem. Mimo tego to jego nazwisko znalazło się w naszym hymnie narodowym. Wpływ na to miała jego droga życiowa; wszystko do czego doszedł, było jego osobistą zasługą. Stefan Czarniecki, hetman polny koronny, wojewoda ruski, kijowski w czasie potopu szwedzkiego wsławił się odważnymi działaniami przeciw wojskom króla Szwecji Karola X Gustawa. Na początku swej drogi był jednym z dziewięciu synów niezamożnego szlachcica, gdy umierał – dzierżył zarezerwowaną dla magnatów hetmańską buławę i ogromne majątki.
Czarniecki Stefan, herbu Łodzia (1599–1665), hetman polny koronny, ur. się w Czarncy z ojca Krzysztofa, starosty chęcińskiego, potem żywieckiego, i Krystyny Rzeszowskiej. Wybrawszy sobie karierę wojskową, ukończył zapewne tylko szkoły średnie, by potem, prawdopodobnie pod opieką brata swego Pawła, zaprawiać się w zawodzie wojskowym. Gdzie stawiał swe pierwsze kroki na polu walki, nie wiemy na pewno, w każdym razie brał udział w kampanii szwedzkiej w l. 1626–29. Był Czarniecki wtedy zdaje się tylko towarzyszem, toteż potyczki pod Nytychem, Pokiłkami, atak na Brodnicę trzeba według wszelkiego prawdopodobieństwa przypisać jego bratu. Po rozejmie altmarskim udał się Czarniecki z bratem do Niemiec, gdzie walczył po stronie cesarza do marca r. 1633, kiedy na skutek odwoławczych listów króla wrócił do kraju i wziął chlubny udział w charakterze porucznika hetmana M. Kazanowskiego w kampanii smoleńskiej. Korzystając z następujących lat pokoju, ożenił się w r. 1637 z Zofią Kobierzycką, już jednak w r. 1638 walczył z Kozakami, po czym brał udział w komisji w Masłowym Stawie, a w r. 1644 uczestniczył w bitwie z Tatarami pod Ochmatowem. W tym roku nosi Czarniecki już tytuł rotmistrza, a za zasługi ochmatowskie otrzymuje dobra Karyczyńce.
W r. 1648 wyruszył Czarniecki z synem hetmana przeciw Chmielnickiemu i pod Żółtymi Wodami dostał się do niewoli zrazu tatarskiej, potem kozackiej. Mimo starań komisarzy polskich odzyskał wolność dopiero po Zborowie w r. 1649. Odtąd będzie Czarniecki niezmordowanie i zacięcie walczył z Kozakami, w których widział przede wszystkim rebelizantów. Na wyprawę r. 1651 poszedł jako pułkownik i porucznik hetmańskiej chorągwi. Zdanie jego jako znawcy stosunków kozackich było cenione przez króla, ono też przeważyło na radzie wojennej pod Sokalem i spowodowało marsz wojska królewskiego pod Beresteczko. Udział Czarnieckiego w samej bitwie nie był decydujący; 28 VI atakował wraz z Wiśniowieckim na czele roty husarskiej Tatarów, 30 zaś stał na czele pułku hetmana koronnego na prawym skrzydle. Po rozgromieniu taboru kozackiego pociągnął z Potockim w głąb Ukrainy, słyszymy też, że jeszcze pod Białą Cerkwią chciał hetmanowi narzucić rozprawę walną z Kozakami. W wyprawie Kalinowskiego w r. 1652 Czarniecki na swe szczęście udziału nie brał, niemniej przebywał wiosną t. r. na Podolu przy wojsku. Dopiero następnego roku, gdy komisja z Kozakami, w której miał brać udział, nie doszła do skutku, ruszył Czarniecki z Machowskim w sile 8.000 żołnierzy z rozkazu hetmana na Bracławszczyznę. Wyprawa miała na celu oczyszczenie terytorium z załóg nieprzyjacielskich, polegała też na zdobywaniu zajętych przez Kozaków miasteczek. Zajęto Niemirów, Bałabanówkę, Pohrebyszcze, Borszczakówkę. Przy obleganiu ostatniego z nich, Monasterzysk, otrzymał Czarniecki ranę w twarz. Fakt ten a jeszcze bardziej wiadomość o zbliżaniu się znaczniejszych sił kozackich skłoniły wodzów polskich do odwrotu. Jesienią t. r. brał jednak Czarniecki już udział w wyprawie żwanieckiej i ułatwiał dzięki swym stosunkom z Tatarami układy z chanem.
Wiosna r. 1654 ujrzała Czarnieckiego znowu w polu. Towarzyszył on mianowicie hetmanowi w karnej wyprawie, przedsięwziętej przeciw Kozakom. Zniszczono i tym razem szereg osad, a za radą Czarnieckiego zaatakowano Humań, gdzie schronił się Bohun, jednak bezskutecznie. Lato t. r. spędził Czarniecki, od niedawna oboźny kor., w domu, wydając córkę za J. Branickiego, i dopiero późną jesienią pociągnął znów na wschód, gdzie ruszył przodem przed wojskami polskimi na Bracławszczyznę. Jego zasługą było zdobycie oprócz innych miasteczek i wsi warownej Buszy, pod którą został ranny, a w dużej mierze i zajęcie Bracławia, który, dwukrotnie atakowany przez Czarnieckiego, ostatecznie został przez Kozaków opuszczony. Nie udało się za to i tym razem Cz-mu zajęcie Humania, bo w międzyczasie nadciągnęły główne siły kozackie. Za radą Czarnieckiego uderzono na nie o zmierzchu 29 I pod Ochmatowem. Atak prowadzony przez Czarnieckiego zdołał wbić się w łańcuch wozów taboru kozackiego, ale wobec silnego oporu nieprzyjaciela i ciężkich warunków atmosferycznych bitwa pozostała nierozstrzygnięta. Gdy po nieudałych próbach rozgromienia Kozaków i cofnięciu się wojsk polskich hetman opuścił wojsko, chciał to uczynić i Czarniecki, ale musiał zostać wobec usilnych nalegań Tatarów. Dopiero z wiosną wycofał się z wyprawy, która, od początku prowadzona z dużą bezwzględnością, po przybyciu Tatarów oddała w ich ręce mnóstwo jasyru.
Potop szwedzki zastał Czarnieckiego, wówczas już (od maja 1655) kasztelana kijowskiego, w domu. Na wieść o najeździe stanął zaraz przy boku króla. Wobec powszechnego odpadnięcia narodu od Jana Kazimierza potyczki jego ze Szwedami pod Sobotą i Rawą były bez znaczenia. Uchodzący na Śląsk król zlecił mu obronę Krakowa. Czarniecki ujął silną ręką władzę w mieście i stosownie do żądania króla przez przeszło 3 tygodnie (26 IX – 17 X) odpierał ataki wroga. Gdy po tym czasie pomoc nie nadeszła, a doniesiono o poddaniu się Szwedom kwarcianych, podpisał Czarniecki 17 X honorową kapitulację. Stosownie do warunków w niej zawartych opuścił z wojskiem Kraków i udał się na granicę Śląska, skąd po upływie miesiąca mógł wrócić do służby Jana Kazimierza lub przejść w służbę szwedzką. Tę drugą ewentualność zachował Czarniecki tylko na wypadek, gdyby Jan Kazimierz zrezygnował z walki o koronę. Ponieważ to się nie stało, chciał Czarniecki skłonić swych żołnierzy po upływie przepisanego terminu do marszu na Śląsk. Ci jednak w większości odmówili posłuszeństwa, wobec czego z częścią tylko żołnierzy podążył do króla, gdzie przygotowywano już akcję przeciw Szwedom. Z rozkazu Jana Kazimierza jeszcze w grudniu r. 1655 pospieszył na wolną od wroga Ruś, a pozostający w kontakcie z nim oficerowie zaczęli oczyszczać z wroga Podkarpacie. Pod wrażeniem tej akcji i wpływem Czarnieckiego kwarciani opuścili Szweda i zawiązali konfederację w Tyszowcach. Charakterystycznym jest, że Czarniecki przystąpił do niej dopiero wtedy, gdy ta jako konfederacja łańcucka zawiązała się przy królu.
W styczniu r. 1656 Jan Kazimierz mianował Czarnieckiego regimentarzem i wnet potem zlecił mu z pominięciem hetmanów prowadzenie zimowej kampanii przeciw Szwedom. Kampania ta, która miała rozsławić imię Czarnieckiego, zaczęła się od porażki Polaków. Karol Gustaw bowiem, który w kilkanaście tysięcy żołnierza ruszył na południe Polski, dopadł Czarnieckiego pod Gołębiem i korzystając z tego, że nie miał on przy sobie wszystkich swych oddziałów, zadał mu dotkliwą porażkę (18 II). Odtąd Czarniecki unikał walnej rozprawy z królem szwedzkim, niszcząc jego wojsko szarpaną wojną. Żywszą działalność rozpoczął Czarniecki w chwili, gdy K. Gustaw zrezygnował z marszu na Lwów i udał się do Jarosławia: tak więc 12 III rozbił tylną straż szwedzką pod Jarosławiem, udaremnił oblężenie Przemyśla przez Douglasa, uderzył na bawiących w Jarosławiu Szwedów, po czym, połączywszy się z Lubomirskim, nie dawał spokoju cofającemu się Karolowi Gustawowi. Gdy król szwedzki znalazł się w widłach Sanu i Wisły, wojska obu wodzów zajęły Sandomierz, po czym zmuszono Szwedów do opuszczenia zamku. Ponieważ wydawało się, że wojska Sapiehy wystarczą do cernowania Szwedów u ujścia Sanu, pospieszył Czarniecki z Lubomirskim przeciw nadchodzącemu z północy Fryderykowi, margr. badeńskiemu, i przeszedłszy wpław Pilicę w 5.000 żoł., rozbił pod Warką (7 IV) 3.800 żołnierza liczącego wroga. Skoro tymczasem Karol Gustaw wydostał się z wideł Sanu i Wisły, udał się Czarniecki przez Wielkopolskę na Pomorze, bijąc oddział szwedzki pod Łowiczem i zajmując Bydgoszcz i Tucholę. Pojawienie się króla szwedz. na Pomorzu skłoniło go do wycofania się do Wielkopolski, gdzie 7 V stoczył pod Kłeckiem bitwę z księciem Janem Adolfem. Mimo przewagi liczebnej (9.000 Polaków przeciw 8.000 Szwedów) wskutek niesforności swych podkomendnych poniósł tu klęskę. Spod Gniezna udał się Czarniecki pod Bydgoszcz, którą uwolnił od oblężenia. Niedługo potem, gdy z częścią swych wojsk bawił pod Kcynią, został zaatakowany przez Szwedów i z trudem uniknął nowej porażki. Stamtąd przez Błonie pomaszerował pod oblężoną Warszawę. Po uwolnieniu stolicy radził prowadzić dalej wojnę szarpaną, król jednak zdecydował się na walną rozprawę. Wysłany pod Zakroczym, nie brał Czarniecki udziału w pierwszych dniach nieszczęśliwej bitwy warszawskiej, dopiero trzeciego dnia został wysłany z jazdą na tyły wroga, odniósł nawet pewne sukcesy, ale na przebieg bitwy nie wpłynął.
Po przegranej wycofał się z królem pod Lublin, wnet jednak potem został wysłany na lewy brzeg Wisły, gdzie w sierpniu pod Strzemeszną niedaleko Rawy rozgromił kilkutysięczny oddział Szwedów. Ranny w tej bitwie, musiał się czas jakiś leczyć, już jednak pod koniec roku udał się z królową na Pomorze. Pod Chojnicami spotkał się z wracającym z Pomorza niepłatnym wojskiem i hetmanami. Ponieważ król zostawał w Gdańsku, narażony na blokadę szwedzką, Czarniecki podjął się wyprowadzić go z matni. Na czele kilku pozyskanych oddziałów, odciągnąwszy uwagę Szwedów wypadem w stronę Prus Wschodnich, pospiesznym marszem między armiami szwedzkimi w lutym r. 1657 przedostał się do Gdańska, po czym, maszerując granicą Pomorza polskiego, przeprowadził króla do Częstochowy. W tym czasie po śmierci Lanckorońśkiego zawakowała buława polna, wbrew spodziewaniu jednak król nadał ją Lubomirskiemu, Czarnieckiego zaś wynagrodził za zawód województwem ruskim (5 III 1657) i mianował go generałem lejtnantem (generalis locumtenens). W kwietniu ruszył Czarniecki pod Lublin, by połączyć się z hetmanami, wnet jednak został odwołany przez króla pod Częstochowę. Wróciwszy zdobył w maju Piotrków, a w czerwcu rozbił silny oddział Rakoczego pod Rawą. Gdy wnet potem Rakoczy, rozstawszy się z królem szwedzkim, pociągnął na południe, Czarniecki, wzmocniony oddziałami niemieckimi, ruszył za nim w tropy. Pod Magierowem 11 VII zadał dotkliwą porażkę cofającym się oddziałom, połączył się w Podhajcach z hetmanami, gdy jednak wreszcie dopadł z nimi Rakoczego pod Czarnym Ostrowiem, ów, nie czekając walki, złożył broń.
Stamtąd udał się Czarniecki pod oblegany przez wojska polskie Kraków, a gdy ten 25 VIII kapitulował, został Czarniecki tym razem skierowany na Pomorze szwedzkie w celu udzielenia pomocy królowi duńskiemu. W połowie października przekroczył granice Polski i przez Marchię udał się na Pomorze, gdzie rozpoczęto okrutne niszczenie ktaju: zdobyto i spalono Pasewalk, Gartz, oddziały poszczególne, paląc wsie, dochodziły pod Szczecin i Anklam, ostatecznie jednak wobec braku piechoty i artylerii cofnął się Czarniecki jeszcze w połowie listopada do Polski i 25 t. m. brał udział w radzie wojennej w Poznaniu, po czym udał się na Pomorze, gdzie, staczając potyczki ze Szwedami i blokując zdala Toruń, przebywał z krótkimi przerwami do lata r. 1658. Tu doszła go we wrześniu wiadomość o ponownym napadzie Szwedów na Danię. Wezwany na pomoc przez elektora, udał się za zgodą Jana Kazimierza do Danii, by wziąć udział w kampanii jutlandzkiej pod dowództwem Fryderyka Wilhelma. Poszczególne oddziały jego 5000 l. liczącej dywizji odznaczyły się (14 XII) w przeprawie na Als i zdobywaniu Sonderburga, zdobyły (25 XII) zamek Koldinghus, uczestniczyły w oblężeniu Frideriksodde (w maju 1659), wreszcie przeprawiły się (w czerwcu 1659) na Fionię, by ułatwić zdobycie wyspy elektorowi. Z końcem sierpnia r. 1659, zostawiwszy 1000 żołnierza pod Piaseczyńskim w Danii, ruszył Czarniecki z resztą swych wojsk na Pomorze, skąd, nie biorąc już udziału w dalszych na tym terenie walkach, pomaszerował w październiku do Polski, gdzie wojska jego poszły na dobrze zasłużone zimowe leża.
Niedługo jednak trwał i tym razem odpoczynek 60-letniego, okrytego sławą u swoich i u obcych wodza. Z początkiem r. 1660 musiał swe wojska ściągnąć na Podlasie, by zasłonić to województwo od najazdu moskiewskiego. W maju był obecny Czarniecki na radzie senatu w Warszawie, po czym, połączywszy swe wojska z armią litewską pod P. Sapiehą, rozpoczął w czerwcu poważniejsze działania wojenne przeciw Moskwie. Dn. 28 VI obaj wodzowie, mając około 15.000 żołnierza, pobili znacznie silniejszego Chowańskiego pod Połonką. Przez uwolnione dzięki temu Lachowicze poszedł teraz Czarniecki, odłączywszy się od Sapiehy, pod Borysów, gdy jednak oblężenie tej fortecy nie udało się, połączył się znowu z hetmanem litewskim i razem z nim spróbował oblegać Mohilew. I tu jednak nie osiągnięto rezultatu, bo wieść o nadejściu nowych wojsk moskiewskich zmusiła wodzów do marszu nad rzekę Basię. Dn. 8 X po przeprawie przez rzekę stoczono bitwę z blisko 40.000 armią Dołgorukiego, mimo wysiłków jednak nie zdołano złamać zabezpieczonej szańcami piechoty wroga. Wobec braku żywności i słabych sił nie można było myśleć o obleganiu zamkniętego w obozie nieprzyjaciela. Czarniecki rozbił jeszcze w tym roku znaczny oddział nieprzyjacielski pod Druckiem, usiłował zmusić Chowańskiego do bitwy pod Czereją, a późną zimą rozpoczął nawet marsz na Czernichowszczyznę, ostatecznie jednak z początkiem r. 1661 wycofał się z pola walki.
Pierwsze miesiące t. r. przyniosły Cz-mu nagrodę za poniesione trudy. Na sejmie wiosennym po triumfalnym wjeździe do Warszawy składał wraz z relacją zdobyte sztandary królowi. Sejm pod naciskiem króla nadał mu prawem dziedzicznym Tykocin. Gdy jednak Czarniecki chciał dokończyć kampanię przeciw Moskwie, stanęła temu na przeszkodzie konfederacja wojskowa. Jesienią pociągnął co prawda Czarniecki na Białoruś, zdołał pozyskać dla myśli ofensywy armię litewską i rozbił 7 XI Chowańskiego pod Kuszlikami; o dalszej jednak kampanii nie chciało wojsko słyszeć. Przyszły na Czarnieckiego teraz przykre chwile. W 1660 jeszcze roku dał się on pozyskać dla myśli elekcji Francuza, księcia d’Enghien, vivente rege i mimo oporu szlachty przeciw temu planowi, mimo głośnych protestów żołnierzy, wytrwał pod tym sztandarem. Nie mogło to naturalnie wpływać na przychylne stanowisko konfederatów wobec niego, a to tym więcej, że służbisty wojewoda począł myśleć o zmuszeniu żołnierzy siłą do uległości. Gdy wieści o tym przedostały się do obozu, wystąpiło wojsko na sejmie w r. 1662 z żądaniem odebrania Cz-mu szarż wojskowych i Tykocina, a gdy mianowany przez sejm komisarzem Czarniecki udał się do Lwowa na komisję skarbową, wojsko nie chciało go uznać. Rozgoryczony tym sędziwy wódz myślał o usunięciu się od spraw państwowych, nie pozwoliła mu jednak na to jego niezmordowana energia.
Zimą r. 1662/3 bierze udział w posiedzeniach senatu we Lwowie. Gdy z wiosną wojsko nie wracało do posłuszeństwa, gotów był Czarniecki przy pomocy ordy zmusić je do uległości. Na szczęście do tej ostateczności nie doszło i jesienią po rozwiązaniu konfederacji mógł Czarniecki ruszyć z królem na wyprawę moskiewską. Rola jego w tej kampanii, wobec usunięcia się hetmanów, musiała być znaczna, nie jest jednak dostatecznie wyświetlona. Po przejściu Dniepru pod Rzyszczowem ruszono na północ, zajmując Woronków, Boryszpole.
Po zajęciu Rumna stoczył Czarniecki bitwę z Brzuchowieckim. Z końcem stycznia podeszła armia polska pod Głuchów, który Czarniecki dwukrotnie, nie czekając na przygotowanie, szturmował, narażając wojsko na znaczne straty. Pod Siewskiem nastąpiło połączenie wojsk polskich z litewskimi, ale wnet potem z bliżej niewyjaśnionych powodów zaczęło odwrót. Czarniecki odprowadził króla do Mińska, po czym udał się na objętą płomieniem buntu Ukrainę i po przejściu Dniepru rozpoczął po raz ostatni na spółkę z Tatarami krwawe uspokajanie Ukrainy. Zaatakował Korsuń, uwolnił oblężonego w Czechryniu Teterę, zdobył i spalił Steblów, a w połowie lipca obległ Stawiszcze. W czasie tego oblężenia, które dopiero w jesieni skończyło się kapitulacją Kozaków, 65-letni wódz odniósł ranę. Mimo to w listopadzie obległ Lisiankę i jeszcze przed udaniem się na leża zimowe wzywał chana do przesłania na rok przyszły posiłków.
Z początkiem r. 1665 musiał raz jeszcze wyprawić się na zbuntowane Stawiszcze, które zdobył. Możliwe, że został tu ponownie ranny. Schorowany, opuścił wojsko i kazał się wieźć w stronę Lwowa. Po drodze dowiedział się o nadaniu mu aktem z 22 VII 1664 buławy polnej. Śmierć zaskoczyła go we wsi Sokołówce niedaleko Brodów 16 II 1665.
Jego śmierć jest otoczona tajemnicą. Z jednej strony mówi się, że był wcześniej ranny, z drugiej, że został otruty. Szerzyła się też wieść, że otrzymał ogromne sumy (200 tysięcy złotych), również na wypłatę żołdu. Podobno żołnierze nigdy tych pieniędzy nie otrzymali. Nie ulega jednak wątpliwości, że wyszedłszy z dołów społeczeństwa szlacheckiego umierał jako magnat, jeden z potężniejszych w Koronie.
Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.