
2020-04-01
Męka Pańska, Zmartwychwstanie, to sedno Świąt Wielkiej Nocy, podwaliby chrześcijaństwa, ale wokół Jezusa przewijają się postacie które niosą ze sobą dodatkowe znaczenia. Każda z nich ma do spełnienia określoną rolę. Nawet jeżeli nie zdawała sobie z tego sprawy ...
Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego (Mk 15, 21)
Nie chciał zostać bohaterem, nie prosił o to, został przymuszony przez rzymskich żołnierzy, ale okazał współczucie i serce, Wziął na siebie ciężar krzyża. Choć na chwilę. Tak przeszedł do historii Szymon z Cyreny pomimo, że w Ewangelii znajdujemy o nim tylko jedno zdanie.
Ale musiał być znany w Jerozolimie. Bo podane zostały istotne szczegóły: jego imię (Szymon), skąd pochodził (z Cyreny) i imiona jego synów (Aleksander i Rufus). Szymon z Cyreny, "bohater mimo woli".
W Ewangelii św. Łukasza czytamy o wydarzeniach, które rozegrały się na Golgocie tuż przed śmiercią Chrystusa: „Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samę karę ponosisz? My przecież sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju»”.
Pouczającą i przesiąkniętą duchem pedagogicznym rozmowę Zbawiciela z dwoma łotrami znają wszyscy, ale mało kto zadaje sobie pytanie, kim byli, jak się nazywali i dlaczego w ogóle zawiśli na krzyżach. Prawem zasługi łotr dobry trafił do katalogu świętych, chrześcijańskich legend, doczekał się wyznawców, świątyń i modlitw. Łotra złego, ukrzyżowanego po lewicy, spotkało wszystko co najgorsze, łącznie ze wzgardą. Jeżeli przywołuje się go przy Wielkiej Nocy, to tylko po to, aby unaocznić wiernym, jak kończą zatwardziali i pyszni grzesznicy.
Jak się nazywali? Kim byli?...
W Ewangelii Nikodema zapisano: „Wtedy nakazał Piłat, aby zasunięto zasłonę trybunału, na którym zasiadał, i mówi do Jezusa: «Lud twój zasądził cię jako króla, dlatego też rozkazałem najpierw cię ubiczować, wedle rozkazów pobożnych cesarzy, a następnie powiesić na krzyżu, w ogrodzie, w którym cię zatrzymano: dwaj łotrzy Dysmas i Gestas zostaną ukrzyżowani wraz z tobą»”.
W tradycji łotr dobry łotr po prawicy funkcjonuje jako Dyzma, Demas albo Titus i przez wieki doczekał się całkiem interesującego życiorysu. W jednej z apokryficznych ewangelii autor posunął się nawet do próby usprawiedliwienia jego niecnych uczynków, pisząc, że choć był bandytą, został do niecnego procederu przymuszony siłą. Św. Augustyn poszedł jeszcze dalej: według niego spotkanie Dyzmy z Chrystusem na Kalwarii nie było pierwszym – łotr miał bowiem uratować Świętą Rodzinę przed zbrojną bandą, gdy uciekała ona do Egiptu przed zemstą Heroda.
Za Gestasem, złym łotrem występującym też jako Gezmas albo Getas, przez tysiąclecia ciągnie się cień jego braku pokory. W widzeniu bł. Katarzyny Emmerich spełnia wszystkie warunki łobuza: „Odkupiciel wisiał, milcząc, pogrążony w ogromie strasznych cierpień, a wtem zawołał szyderczo zły łotr: «Jego diabeł odstąpił Go już». (...) A otaczający naigrywali się wciąż; znowu zawołał jeden z żołnierzy: «Pomóż sobie sam, jeśli jesteś królem żydowskim!». Wtem Jezus podniósł nieco głowę do góry i rzekł: «Ojcze! Odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią»”, po czym modlił się dalej po cichu. Szyderstwa nie ustawały, a Gezmas znowu zawołał na Jezusa: «Jeśli jesteś Chrystusem, pomóż sobie i nam!»”. Zły łotr do końca pozostał łotrem.
Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu (Mt 27, 55)
Z Galilei, a dokładnie z Nazaretu, pochodzili Matka Jezusa - Maryja i Jej mąż, opiekun Chrystusa - Józef. Tam też Jezus Chrystus spędził swoje dzieciństwo i młodość. Między Nazaretem a Jerozolimą jest około 150 km odległości. Ewangelista Mateusz zauważa, że kobiety szły za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. I oprócz żołnierzy, którzy odbywali straż przy Jezusie Ukrzyżowanym, tylko one - kobiety przypatrywały się z daleka. Ani słowa o mężczyznach. Pierwsze do grobu też przyszły kobiety: "Maria Magdalena i druga Maria" - jak czytamy w Piśmie Świętym.
Przyszły z Jezusem do Jerozolimy, aby tu świętować Paschę – pamiątkę wyzwolenia z Egiptu, z domu niewoli i zagłady. Chciały wysławiać Boga za Jego wyzwalającą moc. Spodziewały się wraz z innymi, że Jezus objawi się wreszcie w stolicy jako oczekiwany wysłannik Boga, zwycięski Mesjasz – Król. Tymczasem przyszło im uczestniczyć w Jego drodze na górę straceń i być świadkami śmierci na krzyżu.
A gdy Józef z Arymatei zdjął umęczone ciało Jezusa z krzyża, „były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie (do domu – przyp. H. W.) przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu” (Łk 23, 55-56).
Po szabacie, najwcześniej jak tylko mogły, „w pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności” (Łk 24,1). Wonności, którymi chcą namaścić złożone pospiesznie do grobu ciało Nauczyciela.
Po przyjściu do ogrodu uczennice szukające Jezusa znalazły kamień odsunięty od grobu. Co więcej, usłyszały anioła, który skierował do nich nieoczekiwane orędzie: „Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie” (Mt 28, 6-7).
„Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom” (Mt 28, 16).
Przypomniały sobie zapewne Jego słowa: „Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Łk 24, 7). I teraz zrozumiały, że to „powstanie z martwych”, o którym On aż trzy razy mówił przed swoją męką, jest dziełem Boga, a Jezus jest prawdziwym Synem Człowieczym – zwycięskim Królem, mającym udział w majestacie i potędze Boga (por. Dn 7, 9-14).
Wszyscy ewangeliści zgodnie stwierdzają, że zmartwychwstały Jezus ukazał się im, kobietom, jako pierwszym.
„A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!». One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon” (Mt 28, 9).
Ewangeliści używają charakterystycznego zdania: „Jezus stanął przed nimi”. Przywołuje ono ich postawę pod krzyżem. Tam one „stały” przed Nim – ogołoconym i zawieszonym na drzewie śmierci. Obejmowały Go swoimi spojrzeniami, uczuciami, modlitwami i serdecznym płaczem. Teraz On jako Żyjący „stanął przed nimi” i patrzy na nie z miłością niosącą radość. Spełniają się kolejne Jego słowa: „Znowu (...) was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać” (J 16, 22b).
„A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się!»” (Mt 28, 10a). I tak to Maria Magdalena i inne uczennice odważnie szukające Nauczyciela stają się pierwszymi słuchaczkami przesłania Zmartwychwstałego. Przesłania, które stało się podwaliną i sensem chrześcijaństwa.
Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale (Mt 27, 57-60)
Jak pisze św. Jan Ewangelista, Józef z Arymatei "był uczniem [Jezusa], lecz ukrytym z obawy przed Żydami" (por. J 19, 38). Żaden z Ewangelistów nie wspomina o jakichkolwiek kontaktach Józefa z Jezusem czy Jego uczniami. Arymatea była niewielkim miasteczkiem, leżącym ok. 50 km na północ od Jerozolimy.
Józef z Arymatei był członkiem Sanhedrynu, najwyższej władzy żydowskiej w zakresie spraw państwowych, prawnych i religijnych (Łk 23, 50-53; Mt 27, 57-58; Mk 15, 42-46; J 19, 38-42). Św. Łukasz stwierdza, że Józef "nie zgodził się na uchwałę i postępowanie Wysokiej Rady" (por. Łk 23, 51), polegające na prześladowaniu Jezusa. Ewangeliści Mateusz i Marek, identycznie jak św. Łukasz, stwierdzają, że Józef śmiało poprosił Piłata o ciało Jezusa, kupił płótna, zdjął ciało z krzyża i złożył w grobie, który wykuty był w skale, a przed wejście zatoczył kamień. Mateusz dodaje, że był to grób, który Józef wykuł dla siebie (por. Mt 27, 57-60; Mk 15, 42-46).
Według późnośredniowiecznej legendy o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu, arcykapłani na wieść o zmartwychwstaniu Jezusa wtrącili Józefa z Arymatei do lochu. Jezus nie zapomniał jednak oddanej Mu przysługi i po swym zmartwychwstaniu miał mu się ukazać w więzieniu, przekazując kielich, do którego według jednych Nikodem, a według innych - Józef - zebrał po zdjęciu z krzyża krew, jaka wypływała z ran Jezusa. Był to ten sam kielich, którym Jezus posługiwał się podczas Ostatniej Wieczerzy. Kielich ten, nazwany Graalem, stanowi główny wątek tej legendy. Mówi ona, że Józefa po kilku latach miał uwolnić z więzienia sam cesarz, który zabrał go do Rzymu. Potem wysłał Józefa do Anglii, gdzie kielich niebawem zaginął. Poszukiwali go rycerze króla Artura: Lancelot i Persifal.
Legenda ta posiada kilka wariantów. Według innej wersji, Józef przekazał kielich w spadku swoim synom. Przekazywany z pokolenia na pokolenie, trafił w ręce patriarchy Jerozolimy, który w 1257 r. ofiarował go królowi Anglii Henrykowi III. Inna legenda utrzymuje, że Józef razem z Łazarzem, Martą i Marią, uciekając przed prześladowaniami, dopłynęli statkiem do Marsylii, gdzie głosili Dobrą Nowinę o Jezusie. Jeszcze inna legenda ukazuje Józefa w Hiszpanii, dokąd udał się razem ze św. Jakubem Apostołem, który ustanowił go tam biskupem.
„A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu”. (J 20,1) A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa (Łk 24, 1-3)
Kamień odsunięty od grobu był dla Marii Magdaleny pierwszym znakiem mówiącym o tym, że wydarzyło się coś niezwykłego. Maria zareagowała strachem i zaczęła natychmiast działać. Dopiero później zrozumiała jak wielki cud wydarzył się w tę świętą noc Zmartwychwstania. Kamień odsunięty od grobu można nazwać kamieniem nadziei.
Głaz, który miał być dla Piłata, arcykapłanów i faryzeuszów gwarantem, że nic nie stanie się z ciałem Jezusa, został wedle opisu św. Mateusza po prostu odsunięty przez Anioła: „Albowiem Anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim” (Mt 28,2). Następnie Anioł siedząc na kamieniu objawił niewiastom radosną nowinę o tym, że Jezus powstał z martwych i żyje. Widzimy więc, że dla Bożej potęgi ten kamień był tak lekki, stał się przecież jednym ze znaków towarzyszących powstaniu Chrystusa z martwych.
Bóg nie tylko odsunął kamień grobu Jezusa, odsunął On kamień grobu ludzkości” ( S. de Diétrich, Boży plan zbawienia, Warszawa 1967).
Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi (Łk 24, 13-15).
Uczniowie z Emaus nie byli apostołami, a zatem nie należeli do grona najbliższych współpracowników Jezusa. Jednak - jak zauważa Ewangelista Marek - to im najpierw ukazał się Zmartwychwstały Chrystus, a później dopiero apostołom. Zatem doświadczyli na własnej skórze prawdziwości słów Chrystusa, wypowiedzianych podczas jego publicznej działalności, że "ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi".
Dwaj uczniowie pochodzili z Emaus i w drodze do tej wioski oddalonej 11 km od Jerozolimy spotkali Jezusa, ale dopiero na miejscu, rozpoznali Go, "gdy wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im".
Św. Łukasz pisze, że w drodze rozmawiali i rozprawiali z sobą. W oryginale greckim użyte są słowa: "kłócili się, dyskutowali namiętnie" (C. M. Martini). Są to więc ludzie zranieni w swoich nadziejach i oczekiwaniach.
Po spotkaniu przy posiłku - Eucharystii uczniowie odzyskali nadzieję. Ich życie nabiera od nowa sensu i znaczenia. W tej samej godzinie wyruszają z powrotem w tę samą uciążliwą i niechętnie przemierzoną już drogę; wracają do Jerozolimy. Wrócić do Jerozolimy, oznacza podjąć krzyż, zdecydować się na naśladowanie Jezusa w cierpieniu. Jerozolima nie budzi już w uczniach lęku ani trwogi. Jest nie tylko miejscem ukrzyżowania, ale również zmartwychwstania.
W Jerozolimie uczniowie dzielą się przeżytą radością, dają świadectwo wiary. Odnajdują wspólnotę, która przyjmuje ich do swego grona i potwierdza prawdziwość wiary. Kościół jest miejscem spotkania wszystkich uczniów Zmartwychwstałego: Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w moje imię, tam jestem pośród nich (Mt 18, 20). Tam, gdzie jest braterska wspólnota, gdzie jest doświadczenie Boga i radość dzielenia się tym doświadczeniem, jest obecny Duch Zmartwychwstałego Jezusa.
Obecnie istnieją trzy lokalizacje Jezusowego Emaus: Amwas, al-Qubeibeh i Abu Gosh. Wszystkie położone są od kilku do kilkudziesięciu kilometrów na zachód od Jerozolimy. Najbardziej wiarygodne wydają się dwie pierwsze.
Jezus mu rzekł: «Zaprawdę, powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». Po chwili ci, którzy tam stali, podeszli i rzekli do Piotra: «Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza». Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: «Nie znam tego Człowieka». I w tej chwili kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu powiedział: «Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał (Mt 26, 34. 73-75)
W średniowieczu kogut był uważany za symbol nadziei i wiary. Przypomina wiernym o modlitwie i nawróceniu się. Kogut - symbol czujnego ptaka, przypominający o powtórnym przyjściu Chrystusa na końcu czasów, umieszczany był od IX wieku na szczycie wieży kościelnej, często w kościołach pod wezwaniem św. Piotra. Według Honoriusza z Autun kogut miał zachęcać do modlitwy wczesnym rankiem. Być może dlatego w XVII wieku poeta, epik Wacław Potocki pisał: "Czemu kurka stawiają na kościelnej bani? Żeby ludzi do modlitw budził jak najraniej".
Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.