PORTAL POLONII - POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA <





HISTORIA - KULTURA
KOMPENDIUM WIEDZY DLA POLONII I POLAKÓW ZA GRANICĄ

Liczba publikacji o historii i kulturze polskiej:   1579





SZUKAJ W HISTORII I KULTURZE







1900-03-24     0000-00-00

Prapremiera "Snu srebrnego Salomei

Jak Słowackiego w wieniec laurowy przybrano

24 marca 1900 roku, w Teatrze Miejskim w Krakowie odbyła prapremiera "Snu srebrnego Salomei" „romansu dramatycznego w 5 aktach, a 9 obrazach” Juliusza Słowackiego, z Józefem Kotarbińskim jako Regimentarzem, Andrzejem Mielewskim w roli kozaka Semenki i Ludwikiem Solskim – Wernyhorą. W tamtym czasie Słowacki nie stał jeszcze tak wysoko na piedestale narodowych wieszczów jak dzisiaj. I o tym ta opowieść.

Kotarbiński opracowując tekst dramatu Słowackiego z 1843, rozgrywającego się na Ukrainie w 1768 w czasie koliszczyzny, czyli buntu tamtejszych chłopów i kozaków brutalnie stłumionego przez Polaków, wykreślił ponad tysiąc wierszy i pominął jedną scenę w akcie IV. Jan Spitziar namalował dwie nowe dekoracje ukazujące cerkiew pod lipami i obóz hajdamaków.

Słowacki odkrywany

Uznanie Słowackiego było wówczas kwestią dość świeżą; przełom stuleci przyniósł zmianę w recepcji jego dzieł, również teatralnych. Nie żeby wcześniej nie grano Słowackiego (jego wielką miłośniczką i propagatorką była Helena Modrzejewska) - ale najczęściej wystawiano dramaty najbardziej tradycyjne formalnie, jak "Mazepa" czy "Maria Stuart". Późniejszą twórczość, zwłaszcza tę z okresu mistycznego, uznawano za niesceniczną, nie mówiąc już o tym, że wiele z tych utworów nie było szerzej znanych.

Tadeusz Boy-Żeleński wspomina, że w jego latach szkolnych znajomość Słowackiego była ograniczona do paru tytułów. Uważano go za poetę znacznie niżej stojącego od uwielbianego Mickiewicza. Dopiero później, w czasach młodopolskich, zaczęto w kręgach wtajemniczonych czytać trzy tomiki "Pism pośmiertnych", wydane przez Antoniego Małeckiego, odkrywając nieznanego i "nieoficjalnego" Słowackiego. "Miłość zaczynała wówczas iść ku Słowackiemu z całym posmaczkiem owocu zakazanego: Mickiewicz to był niejako ślubny mąż; zdradzało się go ze Słowackim. Wyczuwam dziś bardzo ściśle ten odcień ówczesnego nastroju" - pisał Boy przy okazji sprowadzenia zwłok Słowackiego w 1927 r.

Duże zasługi w odkrywaniu Słowackiego miał krakowski teatr. To tutaj, za dyrekcji Józefa Kotarbińskiego, w roku 1899 odbyła się prapremiera "Złotej Czaszki", a trzy miesiące później "Kordiana", który cieszył się wielkim powodzeniem, choć przed premierą (a spektakl był kosztowny - "Bo to i Mont Blanc na scenie, i wojsko w kamaszach", jak wspominał Boy) przepowiadano klapę. Wkrótce w Krakowie wystawiono również po raz pierwszy "Sen srebrny Salomei", "Księdza Marka" i "Fantazego".

"Rzecz znamienna: kiedy budowano w Krakowie obecny teatr, nie przyszło na myśl nazwać go Teatrem im. Słowackiego" - pisze Boy. Teatr otwarto w 1893 r. Po 16 latach, w setną rocznicę urodzin poety, nazwano jego imieniem reprezentacyjną scenę i zorganizowano trwający dwa tygodnie festiwal. Urodziny Słowackiego obchodzono nie tylko w miejskim teatrze i nie tylko w Krakowie - w całej Polsce odbywały się odczyty, przedstawienia, wieczory poetyckie, choć w zaborach rosyjskim i pruskim nie było łatwo je organizować.

W Krakowie w styczniu 1909 r. powołano komitet obywatelski do spraw jubileuszu. Na początku kwietnia uczczono 60. rocznicę śmierci poety: Teatr Miejski wystąpił z "Balladyną", Ludowy - z "Mazepą", studenci przygotowali wieczór z fragmentami dramatów, uczniowie - wieczory poetyckie. Organizowano wiele odczytów o życiu i twórczości Słowackiego (niektóre ilustrowane obrazami z epidiaskopu), przedstawień amatorskich, wystaw, koncertów; zawodowe teatry dawały bezpłatne przedstawienia. Prasa komentowała obchody na bieżąco, zamieszczała artykuły popularyzujące twórczość poety. Mieszkańców nakłaniano do uczestniczenia w obchodach i dekorowania domów portretami i popiersiami poety.

Powstał również pomysł uczczenia Słowackiego pomnikiem, ale choć zebrano sporo pieniędzy (np. dochód z uroczystego przedstawienia 16 października przeznaczono na ten cel), pomnika w Krakowie do dziś nie mamy. Nawet w Teatrze im. Słowackiego, przed którym stoi popiersie Aleksandra Fredry autorstwa Cypriana Godebskiego, podarowane miastu w roku 1900 przez Konstantego Wołodkowicza. Na tyłach teatru skromnie ukrywa się pod drzewem Michał Bałucki, zaś nad frontonem tańczą poloneza Zosia i Tadeusz. Słowacki obecny jest jedynie duchem - jak przystało na Króla-Ducha naszej literatury.

Kulminacja obchodów Roku Słowackiego w Krakowie przypadła na sobotę 16 października. W południe odbyła się uroczysta sesja rady miejskiej. Jednogłośnie przyjęto wniosek o nadanie imienia Słowackiego Teatrowi Miejskiemu (inicjatorem pomysłu był Ludwik Solski, ówczesny dyrektor sceny). Imię Słowackiego nadano również części Plant, ale nazwa ta nie utrzymała się długo. Dyskutowano sprawę pomnika i powstanie Towarzystwa Literackiego im. Słowackiego. Pomnik, jak wiemy, nie powstał, a Towarzystwo przestało już istnieć. Jedynym dziś śladem uroczystej sesji jest więc imię teatru.

Sen srebrny Salomei

"Sen srebrny Salomei" był jednym z najpóźniej wystawionych dzieł wybitnego wieszcza. Wcześniej wystawiono wszystkie najbardziej znane: "Balladynę", "Fantazego", "Horsztyńskiego", "Kordiana", "Lillę Wenedę", "Marię Stuart", "Mazepę" i "Złotą czaszkę". Po nim pojawiły się na scenie jeszcze tylko dwa dramaty: "Samuel Zborowski" i "Zawisza Czarny".

Znawcy polskiej literatury bardzo wysoko oceniają "Sen srebrny Salomei", a niektórzy twierdzą wręcz, że to najwspanialsze dzieło Juliusza Słowackiego. Znawcy teatru potwierdzają tę teorię, dodając, że jest to jeden z najtrudniejszych do wystawienia dramatów wieszcza. Może właśnie te fakty stały na przeszkodzie wcześniejszym próbom teatralizacji. Możliwy jest też inny powód – bardziej polityczny niż literacki.

Dramat traktuje o rzezi ukraińskiej na Polakach, na polskiej szlachcie, duchowieństwie i polskich Żydach. Zdarzenia z 1768 roku na Ukrainie, najprawdopodobniej inspirowane przez Rosję, jako odpowiedź na zawiązanie konfederacji barskiej, były zwane koliszczyzną. Samo słowo oznaczało rewolucję chłopską albo wojnę chłopską.

Wśród kilku teorii etymologicznych najtrafniejsze zdają się być dwie: pierwsza odnosi się do zawołania "koli!, koli!" czyli "kłuj!, kłuj!" - okrzyku słyszanego podczas zabijania szlachty; druga natomiast odnosi się do słowa "kolij", które w tamtych rejonach oznaczało rzeźników zabijających świnie. To nawiązanie zdaje się mieć jeszcze dodatkowe oparcie w odezwach do ruskiego chłopstwa zwanego "czernią", hajdamaków (grabieżców) i Kozaków, by mordowali Polaków jak zarzyna się świnie. Słowacki nie oszczędza czytelnika, ani widza i przedstawia rzecz całą dość szczegółowo. "Sen srebrny Salomei" opowiada o tych chwilach, o rzezi strasznej i krwawym jej stłumieniu. Rzecz dzieje się w latach 1768-69, ale fanatyzm narodowy, bratobójcze rzezie i odrażające okrucieństwa z miejsca sytuują ten rzadko grany dramat Słowackiego w kontekście politycznych wydarzeń rozgrywających się aktualnie w Europie, a padające ze sceny słowa: "Ukrainy nie będzie" mogłyby wywołać dreszcz na widowni.

Tak oto powstrzymywano się z inscenizacjami tego dzieła. Trzeba też wiedzieć, że większość premier Słowackiego odbywało się w teatrach we Lwowie, więc to blisko miejsca strasznej rzezi.

Kolejnym argumentem za unikaniem tego dzieła na scenie jest jego historiozoficzny charakter i towiańsko-mistyczny wydźwięk. Słowacki zdawał się naśladować niektóre szekspirowskie zabiegi fabularne, pojawianie się postaci dziwnych, znaczących i określających fatum bohaterów.

W wydaniu Biblioteki Narodowej Ossolineum tak opisywane jest to dzieło:

"To wybitne i nieocenione dzieło, którego fabuła oparta jest na wydarzeniach rzezi ukraińskiej 1768 r., ukazuje konflikt narodowo-społeczny między polską szlachtą a ukraińskimi chłopami. Słowacki przedstawia świat dziwny, tajemniczy i pełen grozy, świat, którym nie kierują żadne racjonalne prawa, ale tajemne znaki i sny prorocze".







COPYRIGHT

KOPIOWANIE MATERIAŁÓW ZAWARTYCH W PORTALU ZABRONIONE

Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.