
1917-01-22 0000-00-00
W styczniu 1917 roku Thomas Woodrow Wilson wygłosił orędzie do Senatu, w którym przedstawił propozycje pokojowe, stwierdzając, że „powinna powstać zjednoczona, niezawisła i autonomiczna Polska”, co było pod wieloma względami przełomowe. Dla Polaków, instrumentalnie traktowanych przez mocarstwa zaborcze, postulat niepodległego państwa miał znaczenie ogromne. Jeden z najważniejszych uczestników konfliktu stawiał jednoznacznie przywrócenie wolnej Polski wśród warunków zakończenia wojny. "Stworzenie niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską, z wolnym dostępem do morza, niepodległością polityczną, gospodarczą. Integralność terytoriów tego państwa ma być zagwarantowana przez konwencję międzynarodową”
Tymi słowami 8 stycznia 1918 r. dwudziesty ósmy prezydent Stanów Zjednoczonych, zwracając się do amerykańskiego Kongresu, przedstawił swoją propozycję rozwiązania tzw. kwestii polskiej. Stanowisko to było częścią szerokiego planu pokojowego, składającego się z czternastu punktów określających propozycję ładu powojennego.
Orędzie z 8 stycznia 1918 roku było bez wątpienia wydarzeniem znaczącym w historii powszechnej, a dla Europy wręcz przełomowym. Zmieniło spojrzenie wielu Amerykanów na sprawy reszty świata, a Europejczykom uświadomiły znaczenie i potencjał USA. Z polskiego punktu widzenia natomiast był to moment szczególnie istotny, jeden z najważniejszych na drodze do Niepodległej Polski.
Nie tylko militarne, ale także polityczne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych Ameryki w sprawy zewnętrzne, zwłaszcza europejskie, było przez kolejne dekady istnienia tego państwa mocno ograniczone poprzez doktrynę izolacjonizmu, czyli szeroko pojętą ostrożność w angażowaniu się Ameryki w konflikty, które nie dotyczyły jej bezpośrednio. Zdefiniowana jeszcze pod koniec prezydentury Waszyngtona (1796 r.) zasada, podlegała przez sto kilkanaście lat modyfikacjom, wynikającym z rozwoju i rozrostu terytorialnego Stanów Zjednoczonych. Już w 1823 r. przyjęła postać słynnej Doktryny Monroe’a. Jej nazwa pochodziła od nazwiska piątego prezydenta, który – podtrzymując idee nieangażowania się w spory państw europejskich – określał obszar obu Ameryk jako szczególnie istotny dla pozycji i bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, co de facto oznaczało uznanie większej części Nowego Świata za amerykańską strefę wpływów.
Na początku I wojny światowej USA ogłosiły neutralność, utrzymując kontakty dyplomatyczne i handlowe z obiema stronami konfliktu. Wśród społeczeństwa przeważała postawa sympatii wobec Anglii i Francji oraz niechęci do agresywnej polityki niemieckiej. Zaatakowanie przez Niemcy neutralnej Belgii jeszcze bardziej przechyliło szalę poparcia Amerykanów na rzecz Ententy.
Przełomowym momentem było zatopienie przez niemiecki okręt podwodny w maju 1915 r. transatlantyckiego parowca Luzytania, w wyniku czego zginęło 1198 osób, w tym wielu obywateli USA. Od tego momentu nastroje wśród obywateli amerykańskich były jednoznacznie antyniemieckie, poparcie zaczęły też zyskiwać hasła prowojenne.
16 stycznia 1917 r. Niemcy wystosowały zaszyfrowaną propozycję do władz Meksyku. Obiecując wsparcie finansowe namawiały do poparcia państw centralnych, wypowiedzenia wojny USA i tym samym powstrzymania planów amerykańskiego udziału w walkach na kontynencie europejskim. W tym kontekście rząd w Berlinie roztaczał przed południowym sąsiadem Stanów Zjednoczonych perspektywę odzyskania dawniej utraconych przez Meksyk obszarów (Nowy Meksyk, Teksas i Arizona). Reakcja amerykańskiego przywódcy mogła być tylko jedna - przystąpienie do wojny po stronie państw Ententy. Decyzję tę poparł Kongres, najpierw ogłaszając zerwanie stosunków dyplomatycznych z Niemcami (3 lutego 1917 r.), a następnie formalnie wypowiadając im wojnę (6 kwietnia 1917 r.) i wysyłając wojska do Europy, które po kilku miesiącach włączyły się do walki (osiągając w szczytowym momencie liczbę ponad dwóch milionów żołnierzy).
O ile cele i interesy europejskich uczestników konfliktu były jasno określone, o tyle plany i oczekiwania nowego uczestnika wojny zdefiniować było trudniej, a amerykańscy politycy mieli świadomość, że społeczne poparcie dla zaangażowania się w Europie może okazać się nietrwałe. W tej sytuacji prezydent Wilson zdecydował się przedstawić założenia nowego powojennego porządku, który był głosem Ameryki na temat warunków zakończenia konfliktu.
Program Wilsona składał się z czternastu punktów. Pierwsze pięć dotyczyło ogólnych stosunków międzynarodowych, m. in. jawnego i publicznego prowadzenia działań dyplomatycznych, zakazania tajnych układów i traktatów, swobody żeglugi i wolności wód oraz wolnego handlu. Wilson nawoływał do zapewnienia równego dostępu do handlu dla wszystkich narodów, a także do wzajemnej kontroli zbrojeń. Następne punkty dotyczyły kwestii konkretnych państw lub terytoriów spornych (Rosji, Belgii, Włoch, Alzacji i Lotaryngii, Turcji, narodów bałkańskich i innych narodów zamieszkujących dotychczasowe Autro-Wegry) i zawierały konkretne propozycje uregulowania spraw z nimi związanych. W ostatnim punkcie prezydent USA sugerował powołanie Ligi Narodów jako międzynarodowej instytucji – ogólnoświatowego narzędzia zapewnienia integralności terytorialnej wszystkich państw i pokojowego współistnienia.
Trzynasty punkt swojego orędzia Wilson w całości poświęcił Polsce, stwierdzając, że istnieje konieczność utworzenia na obszarach zamieszkałych przez polską ludność niepodległego państwa ze swobodnym dostępem do Bałtyku, co zagwarantowałaby odpowiednia umowa międzynarodowa. Postulat trzynasty wyróżniał się na tle pozostałych z dwóch powodów. Po pierwsze jako jedyny dotyczył wymienionego z nazwy nieistniejącego państwa i opisywał bezwarunkową konieczność jego przywrócenia. Ponadto wzmocniony był wymogiem zagwarantowania integralności terytorialnej odrodzonej Polski poprzez specjalne międzynarodowe porozumienie.
Powodów, dla których Wilson zdecydował się na tak stanowczy postulat w kwestii polskiej jest wiele. Oprócz kalkulacji wewnętrznych, pozwalających liczyć na poparcie amerykańskiej Polonii oraz strategii geopolitycznych, polegających na stworzeniu sympatyzujących z USA nowych organizmów państwowych w Europie, nie sposób przecenić ogromnego wpływu jednej osoby na poglądy międzynarodowe prezydenta Wilsona. Był nią Ignacy Jan Paderewski - genialny pianista i kompozytor, którego pozycja wynikała zarówno z ogromnej popularności jako artysty, jak i z salonowego, dyskretnego, ale skutecznego wpływu na amerykańskie elity. Relacje jakie łączyły Paderewskiego z Wilsonem były bardzo bliskie i podparte przyjaźnią kompozytora z doradcą prezydenta Edwardem Housem. Wybitny wirtuoz nie szczędził prób lobbowania na rzecz sprawy polskiej w Białym Domu i Kapitolu.
Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.